Wstyd się chyba przyznać ale … kocham teatr. Czasami to niełatwa miłość i wcale nie mam na myśli  jej anachroniczności. Bywa bowiem tak, że sztuka nie zachwyca, aktorzy nie porywają, a ze sceny wieje nudą. Ja i wtedy kocham teatr. Jest w nim coś magicznego, a każda wizyta w tym miejscu jest dla mnie świętem. A co dopiero gdy jest wręcz odwrotnie – świetny tekst, aktorzy  wybitni, a na scenie fajerwerki emocji – pełnia szczęścia. Miałam możliwość doświadczyć takiego uczucia dzięki „Zemście ” Aleksandra Fredry wystawionej w „Och teatr”.

Obawiałam się tej inscenizacji. Po pierwsze – Fredro - czytaj klasyka, czyli  nuda. Po drugie – Zemsta – czy ktoś tego nie zna? Po trzecie – obsada – Żak, Barciś, Pokora, Zborowski, Arlak, Piela  -  serialowe gwiazdy (Ranczo, Miodowe lata, Ojciec Mateusz), które przyciągnąć mają niewymagającą publiczność. Po czwarte plakat – Cześnik i Rejent współcześnie ubrani, wymalowani niczym kibice piłkarscy – znaczy będzie Fredro czytany przez pryzmat współczesnych konfliktów politycznych... Wszystkie obawy prysły w pierwszych minutach spektaklu. Była klasyka – zero nudy. Była  znana wszystkim zemsta – niespodziewanie  świeża. Była serialowa obsada - zaskakująco inna niż  w TVP seriale. A plakat – no cóż jakoś trzeba przyciągnąć spragnioną sensacji publikę.

To przedstawienie rekomenduję wszystkim. Pełna widownia jest kolejnym budującym dowodem, że nie jestem osamotniona w swoim uwielbieniu dla Melpomeny. A już na koniec szczególnie polecam tę sztukę każdemu, komu Artur Barciś kojarzy się jedynie z nierozgarniętym Norkiem lub krętaczem Czerepachem. Papkin – Barciś  królował na scenie. To aktor niewątpliwie  wybitny.


Inne artykuły z tej kategorii

Mój trafny wybór 15 Sty 2013

Nastolatka i jej "Bejbi blues" 11 Sty 2013

Bitwa pod Wiedniem 17 Paź 2012

Walkirie 12 Paź 2012

Francuska nędza 02 Paź 2012

- Wszystkie z tej kategorii -

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto