Miłość od zawsze była łakomym kąskiem dla poetów różnych epok. Każdy z nich próbował przedstawić piękno tego uczucia w jak najbardziej wyszukany sposób - począwszy od patetycznych wierszy miłosnych, śpiewanych przez trubadurów alb czy też ckliwych serenad po erotyki. Te ostatnie były najchętniej czytane przez ludzi ze względu na swą niezwykłą zmysłowość i pasję w opisywaniu uczuć. Pod koniec XVI w. zaczęto walczyć z utartym już wyobrażeniem miłości jako tylko duchowego przeżycia. Powoli zasłona wstydu i cenzury zaczyna opadać i społeczność coraz śmielej mówi o owej cielesności. W poezji można znaleźć odważne opisy ludzkiego ciała i pożądania płci przeciwnej. Taka koncepcja erotyku wypełnia lukę dzielącą twórczość ludową od specyficznej i ekskluzywnej poezji dworskiej.

Szymon Zimorowic w swoich „Roksolankach” zaspakaja większość potrzeb przeciętnego mieszczanina. Jak dowiadujemy się z tytułu, zbiór ten powstał na wesele brata Zimowica. Dlatego też zbiór ten jest nazywany pieśniami tańców i padwanów. Postanowiłem wybrać pieśń Mirelli, która według mnie ciekawie oddaje charakter erotyku.

Jako obiekt moich badań będę stosował wydanie drugie zmienione Biblioteki Narodowej pod redakcją Ludwiki Ślękowej. Pokuszę się również o delikatne porównanie tego wydania z poprzednim, z 1924 roku.


Opowieść Panny piętnastej z Trzeciego Chóru Panieńskiego jest swoistą przestrogą dla młodszych koleżanek. Podmiotem lirycznym jest tu kobieta, która przeżyła już swoją młodość. W monologu stara się przekazać swoje spostrzeżenia i ostrzega dziewczyny przed tym, iż w przyszłości nie będą już tak powabne i ponętne, jak są teraz. Chce przypomnieć, że młodość jest nietrwała i szybko minie:

„Ukochane dziatki, te różane kwiatki
Zrywajcie, nim miną!
Jako jednodzienne róże, tak odmienne
Lata wasze giną.”

Na początku całej pieśni gołym okiem widoczna jest apostrofa do młodych panien. Podmiot liryczny nawołuje do korzystania z życia. Ten środek stylistyczny jest zastosowany tutaj nie bez kozery. Ma on na celu przemówienie do rozsądku młodym kobietom, które nie zdają sobie sprawy z szybko ulatującego czasu. Już na początku tej pieśni widać nawiązanie do wybitnego greckiego poety - Homera, który jest protoplastą tegoż środka stylistycznego. Cały utwór jest skomponowany w podobny sposób. Każda kolejna zwrotka zaczyna się apostrofą. Jest ona paralelizmem składniowym w tej pieśni. W dalszej części mamy niejako wyjaśnienie i uzasadnienie tezy podmiotu lirycznego, którą jest przemijanie.
Pierwsze dwie strofy są wykrzyknieniem. Ten zabieg ma na celu jeszcze większe zaangażowanie emocjonalne podmiotu lirycznego w daną wypowiedź. Marella pragnie, by rezolutne dziewczyny nie rezygnowały z przyziemnych przyjemności. Można pokusić się o stwierdzenie, że bardzo zależy jej, aby niewiasty nie zmarnowały swojej młodości i do cna wykorzystały swą fizyczność. Być może sam podmiot liryczny nie do końca wykorzystał potencjał, jaki tkwił w jej cielesności w latach młodzieńczych.
W pierwszym wydaniu cała konstrukcja tej strofy wygląda trochę inaczej. Wykrzyknikiem kończy się już zwrot „Kochane dziadki!”. Cały zaś dwuwers zakończony jest dwukropkiem. W tym wypadku mówimy już tylko o eksklamacji pierwszych dwóch wyrazów, a nie całej zwrotki. Taki model powtarza się przez całość utworu.
Poprzez celną metaforę, mówiącą o róży, która po kilku dniach staje się już nieświeża i nie tak atrakcyjna, jak na początku, podmiot liryczny w tej pieśni ukazuje przemijanie kobiecej urody. Róża, czyli symbol nieskazitelnego piękna i miłości międzyludzkiej stała się w tym miejscu przedmiotem, który z czasem zostaje poddany sile marności i przemijania. Matka natura nie ma litości nawet dla tak znakomitej i skończonej materii, jaką jest ten przecudowny kwiat. Róża stała się alegorią odchodzącej w przeszłość kobiecej młodości. Z początkowej fazy pieśni płynie pesymizm, który hołduje heraklitowemu „Panta rei”.

Marella mimo wszystko utożsamia i niejako spoufala się z młodymi dziewczynami. Ma do nich bardzo pozytywny stosunek. Szczególnie widać to w drugiej strofie.


„Nadobne dzieweczki, młode fijołeczki
Szczypcie tymi czasy!
Bo w jednej godzinie wiele im upłynie,
Jako i wam, krasy.”

Nagromadzenie deminutywów ukrytych w epitetach, jak: „nadobne dzieweczki”
i „młode fijołeczki”, potwierdza pozytywny stosunek podmiotu lirycznego do niewiast. Ten sam podmiot nie przestaje wychwalać urody białogłowych. Archaizm „nadobne” oznacza czarujące, piękne, a w ostatnim wersie tej strofy strarolpolska „krasa” to nic innego jak uroda, piękność. Po raz kolejny zauważamy użycie elementów flory do zobrazowania kobiecej urody. Zresztą, symbolika kwiatu jest dość szeroka. Potrafi przybierać z goła skrajne skojarzenia. Kwiat jako kobieca delikatność, niewinność. Symbol cnoty i piękna. Potrafi być również symbolem śmierci i właśnie przemijania (fiołek, czy lilia). W tym ujęciu semantyka tego słowa pozwala nam patrzeć dwojako na podany problem.

„Ucieszne lwowianki, składajcie równianki
Z rozmarynu ziela!
Rozmaryn opada sam; która odkłada,
Traci przyjaciela.”


W tej zwrotce dowiadujemy się o pochodzeniu wcześniej wspominanych panien. Łatwo wywnioskować można, że ich ziemią rodzimą jest Lwów. Jest to terytorium bliskie autorowi pieśni, który urodził się właśnie w tym mieście. W pierwszym wersie słowo „równianki”, które de facto zostało opatrzone przypisem i wyjaśnione jako wiązanki, czy też bukiety kwiatów, sugerują czytelnikowi o dobrze znanym obrzędzie sobótkowym. W tym czasie młode niewiasty wiły wianki z różnych ziół (tu: rozmaryn) i magicznych roślin. Wrzucały je do wody, a na końcu strumyka czyhali młodzi mężczyźni, którzy wyławiali dany wianek i próbowali dopasować do odpowiedniej dziewczyny. Najczęściej takie spotkania kończyły się różnymi miłosnymi uniesieniami. Metaforyczny „rozmarynowy wianek” jest tutaj symbolem dziewictwa i cnoty, której nie można było stracić zbyt szybko. Przynajmniej tak nakazywała religia i obyczaje. Jednakże, w poezji mieszczańskiej nie miało to większego znaczenia. Dziewczyny, póki młode, miały zażywać życia i nie martwić się o przyszłość. Utrata wianka nie była ujmą, ale pochwałą młodości i hołdem dla życia ludowego.
W dalszej części strofy podmiot liryczny przestrzega przed opieszałością i ostrożnością. Jeśli młoda panna będzie zwlekała z oddaniem swego wianka, to straci szansę na zdobycie mężczyzny. Marella udziela reprymendy jako starsza koleżanka. Zachęca dziewczyny do odważnych decyzji. Zdaje się mówić: nie ryzykujesz wiele, a bardzo wiele możesz zyskać. Niestety, działa to w dwie strony. Można zyskać dużo profitów, lecz można również utracić coś ważnego. Istotny w tym przypadku jest „przyjaciel”, który jest uosobieniem mężczyzny.

W podsumowaniu trzech pierwszych strof można zauważyć, iż są bardzo podobnie skonstruowane. Wszystkie są skierowane do młodych panien, które powinny być czujne, ponieważ czas nie działa na ich korzyść. Poprzez liczne porównania i metafory podmiot liryczny stara się unaocznić problem związany z przemijalnością urody i kobiecego wdzięku. W kolejnych strofach podmiot liryczny zwracać się już będzie do innych wartości.

Kolejna zwrotka zaczyna się apostrofą do młodych mężczyzn:

„Weseli młodzieńcy, otaczajcie wieńcy
Skronie swe pozorne!
Póki wam uciechy, zaloty i śmiechy
Przystają wytworne.”


Podmiot liryczny zmienia taktykę. Po wcześniejszym upominaniu dziewcząt, przyszedł czas na młodzieńców. Pierwsze zdanie wykrzyknikowe również pokazuje przyjazny stosunek Marelli do młodych mężczyzn. Przymiotnik „pozorne” oznacza w tym przypadku ładne i zwracające uwagę. Pełni funkcję wychwalającą męską urodę. Starsza kobieta również ostrzega ich przed płynącym czasem. „Ciesz się, póki jesteś jurny, młodzieńcze.”- zdaje się mówić. Wyliczenie rzeczowników „uciechy, zaloty i śmiechy” ma na celu ukazanie zalet młodzieńczego życia. Z biegiem czasu wszystkie te pozytywy znikną i potem nikt nie będzie w stanie ich przywrócić. Rola młodego chłopca jest jasna i czytelna. Ma zająć się kobietą- najprościej rzecz ujmując. Oni również muszą mieć się na baczności, ponieważ czas będzie robił swoje. Wyżej wymienione wyliczenia, jak natenczas są wystawne, czy też atrakcyjne (w tym przypadku autor posłużył się archaizmem: „wytworne”). Jak widać, Marella również namawia mężczyzn do aktywnego życia towarzyskiego w młodym wieku. Spełnia jakoby swoją misję, pragnie pomóc młodym ludziom, aby nie popełniali błędów, które być może ona sama popełniła będąc w ich wieku. Marella patrzy na to wszystko z perspektywy czasu i żałuje, że już nie jest młoda.

Piąta strofa jest specyficzna w stosunku do całości. Wyłamuje się z konwencji apostrof i wykrzyknień, znajdujących się na początku poprzednich zwrotek. Rozpoczyna się dość wyszukanym porównaniem:

„Prawda rzeczywista, że naród do lista
Ludzki jest podobny.”


W tym dwuwersie podmiot liryczny porównuje wszystkich ludzi do liścia. Nie jest to innowacyjne odkrycie. Najprawdopodobniej, Szymon Zimorowic po raz kolejny inspirował się Homerem. To właśnie Grek zastosował to słynne już porównanie w swym najwybitniejszym dziele- „Iliadzie”. Także Jan Kochanowski we „Fragmentach” podobnie opisuje krótkość naszego życia. Zauważalny jest również zmieniony szyk zdania. Zamiast powiedzieć: „Prawda rzeczywista, że ludzki naród jest podobny do lista”, mamy do czynienia z przestawieniem wyrazów, czyli inwersją. Została tutaj zastosowana celowo. Między innymi, aby uwypuklić „ludzki naród”. Pomaga również w ujednoliceniu wersyfikacji.
Dalsza część tej strofy wyjaśnia i rozwija wcześniejsze porównanie:

„Bo jako list snadnie, tak i człowiek padnie,
Chociajże nadobny.”


Liść, który spada z drzewa, kończy swój „żywot”. Wcześniej, czy później nastąpi ten moment. Listek będzie opadał powoli (tu: „snadnie”), lecz w końcu dotknie podłoża i od tej pory już będzie co najwyżej ściółką. Jego wcześniejsza piękna zieleń zniknie. On sam straci swój blask. Podobnie będzie z życiem ludzkim. Wszyscy nieuchronnie zbliżają się do śmierci i muszą mieć świadomość, że starość dopadnie każdego. Jest to normalny proces w życiu człowieka. Wtedy piękno fizyczne będzie już tylko przeszłością. Archaizm „nadobny” oznacza właśnie przystojny, śliczny. Podmiot liryczny używa tutaj dość mocnego argumentu. Zmusza do refleksji nad kruchością życia. Temat ten nurtował wielu poetów barokowych. Daniel Naborowski również porusza problem przemijania ludzkiej egzystencji. W wierszu „Krótkość żywota” podobnie opisuje nietrwałość życia. Przyrównuje pobyt ludzki na Ziemi do krótkich interwałów:


„Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt- żywot ludzki słynie.”

Życie ludzkie skondensowane zostaje do krótkich chwil, które szybko umykają.

Ciekawym przedmiotem badań w tej strofie staje się właśnie owy liść. Oprócz symbolu przemijania, niesie on również inne interesujące znaczenie. W obliczu całości zbioru pieśni wydaje się to być dość istotny aspekt. Bowiem liść symbolizuje również odarcie z intymności, nagość, wstyd i przekroczenie tabu. Biblijni bohaterowie: Adam i Ewa przemierzali Raj nago. Po zjedzeniu jabłka z zakazanego im przez Boga drzewa poznania dobra i zła, nagle zdali sobie sprawę z ich ułomności. Wtem szybko przyodziali się w liść figowy. Patrząc przez ten pryzmat można doszukać się alegorii do pozostałych części „Roksolanek”, które przecież mówią o braku tego wstydu.
Cała strofa ma charakter refleksyjny. Podmiot liryczny jakoby wzdychał nad ludzkim losem. Pragnie zatrzymać czas, choć wie, że to niemożliwe.

Ostatnia strofa podsumowuje całość pieśni. Marella zwraca się bezpośrednio do młodych:

„O lubieżna młodzi, colikolwiek rodzi
Świat gwoli człowieku,
Zażywaj roztropnie, a patrzaj na stopnie
Ostatniego wieku!”


Nie ma już tu podziału na część żeńską i męską. Podmiot liryczny uogólnia młodość, nie rozdzielając ich na płcie przeciwne. Pragnie wykrzyczeć całemu światu o wyjątkowości tego stanu. Mówi o młodości, jako „lubieżnej”, czyli namiętnej i rozkosznej części życia ludzkiego. Zwraca się do niej z prośbą o wykorzystanie swojego potencjału. Doświadczona kobieta pragnie, aby młodzi nie zmarnowali szansy na hulaszcze życie w tym okresie. Powinni mieć na uwadze to, że w przyszłości twarz pokryją zmarszczki, proste czynności staną się skomplikowane i włosy staną się siwe. Atrakcyjność ciała spadnie praktycznie do zera. Teraz, póki wszystko jest czyste i świeże, trzeba z tego korzystać. Na tym polega owa „roztropność”. W zakończeniu strofy zauważamy metaforę życia, jako wspinania się po schodach. Jest to dość częsty motyw wykorzystywany już przez renesansowych poetów. Ludzka egzystencja składa się z różnych stopni. Pokonywanie kolejnych jest utożsamiane z przemijaniem. Wymowa Pieśni piętnastej Trzeciego Chóru Panieńskiego sugeruje o tym ostatnim segmencie schodów, czyli starości („Ostatniego wieku!”). Starość jako kres młodości, koniec z przyjemnościami. Czas się ustatkować i zająć poważniejszymi rzeczami. Pozostaje tylko tęsknota za przeszłością i wspomnienia.

Większość pieśni zebranych w zbiorze „Roksolanek” odnosi się do sytuacji, w której kobiety nie chcą zbyt łatwo się oddać w ręce mężczyzn, choć ci drudzy bardzo nalegają.
W czasach współczesnych autorowi taka poezja bardzo dobrze się sprzedawała i była czytana przez całą społeczność. Ludzie chętnie słuchali o przyziemnych i bliskich im rzeczach.
Częste występowanie elementów przyrody, jako przedstawienie świata było pomocne mieszczanom w obrazowaniu tej rzeczywistości.

Szymon Zimorowic skrzętnie ukrył w swojej poezji plebejskiej prawdy, które znane i opisywane były we wcześniejszych latach. Łatwo można znaleźć analogie do Pieśni 14. Ksiąg pierwszych Jana Kochanowskiego. Wybitny przedstawiciel polskiego renesansu już wcześniej pisał o korzystaniu z młodości. Dobrze pamiętamy metaforyczne jelenie rogi, które odrastają,
lecz nam- ludziom nie będzie dane po raz kolejny przeżyć lat młodzieńczych.

Autor „Roksolanek” zręcznie korzystał z wcześniejszych, utartych już prawd. Przekształcał je na użytek własny. Ludzie prości, którzy zaakceptowali taką formę literatury, mogli w końcu odprężyć się i poczytać coś, co nie jest kolejną górnolotną poezją, nieprzystępną dla zwykłego chłopa. A tam wiecznie żywe „carpe diem” i „panta rei” wybrzmiewa z każdej pieśni.


Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto