Mr Foxfot. Pinterest     

Budzik wyrywa mnie ze snu, a łóżko nigdy nie było wygodniejsze. Stawiam ciężkie kroki w stronę PKS-u i znów widzę te same twarze. Na szczęście kierowca nie mówi mi dzień dobry, więc nie muszę nadwyrężać mojego zaspanego głosu.

Przed pierwszym dzwonkiem idę do dusznego i okropnie zatłoczonego sklepu. Wchodzę z nadzieją, że znajdę coś, co sprawi, że ten dzień będzie choć trochę lepszy. Niestety, musiałam zadowolić się energetykiem. W klasie atmosfera jest napięta przed zbliżającym się testem z fizyki. Wszyscy boją się odezwać, żeby przypadkiem nie przypomnieć o nim nauczycielce. Słychać tylko szelest przywracanych kartkek. Napisałam. Życie toczy się dalej.

W kabinach toaletowych słychać płacz, śmiech i rozpowiadane plotki, a ja po prostu czekam na swoją kolej. Z czasem tracę nadzieję i wychodzę. Na korytarzu zaczepia mnie nauczyciel i probuje mi coś przekazać, ale do mnie docierają tylko głosy znajmoych, którzy są przed szkołą. Przytakuję mu, ale myślami jestem z nimi. Stres po sprawdzianie już opadł, teraz tylko śmiejemy się z naszych odpowiedzi i rozchodzimy się w lepszych humorach.

Zbliżają się dwie godziny WF-u, nagle połowa klasy zniknęła. Zapach w szatni przyprawia mnie o dreszcze, bezpańskie koszulki i buty leżą na podłodze. Na hali gimnastycznej jest jeszcze gorzej. Jest głośno, słychać pisk gumowych podeszw i gwizdki nauczycieli. Ledwie przebrnęliśmy przez wybieranie drużyn do zbijaka, a jeszcze musimy w niego zagrać. Z trudem dotrwałam do końca gry nie obrywając piłką w głowę. Zadzwonił dzwonek i wszyscy rzucili się do wyjścia. Jeszcze tylko dwie lekcje...

Wuefistka zgodziła się na wolną lekcję. Wszyscy leżymy w wąskim korytarzu, usiłując znależć wygodne pozycje do nauki. Nikt tak naprawdę nie ma ochoty się uczyć, ale lepsze to niż kolejna godzina ćwiczeń.
Jeszcze tylko godzina... Za oknem robi się ciemno i z pewnością zimno. Na nasze nieszczęście ostatnią lekcją jest matematyka. Przez pisk kredy, donośny głos nauczycielki i krzyki z końca sali, równania zamieniają się w bezsensowne ciągi liczb. Energetyk, który wypijłam rano, niewiele pomógł i oczy same mi się zamykają.
Jeszcze tylko 30 minut... Z transu wybudził mnie dźwięk mojego imienia, poczułam dreszcz emocji przepływajajacy przez moje ciało, a w klasie nagle zrobiło się zupełnie cicho. Wybrzmiał dźwięk odsuwania krzesła i kroków w stronę tablicy.
Jeszcze tylko 25 minut... Błagalnie patrzę na klasę, a nauczycielka z niecierpliwością na mnie. Bezskutecznie próbuję znależć odpowiedź na pytanie, a kolejne minuty mijają.
Jeszcze tylko 15 minut... Siedzę w swojej ławce z trójką w dzienniku. Myślami znowu jestem daleko. Odliczam do końca, 10,9,8,7,6...
Jeszcze tylko 5 minut... Nic już do mnie nie dociera i jak zaprogramana pakuję książki do plecaka. Nie zważam już nawet na zadanie domowe, które właśnie dyktuje Pani. Przepiszę od kogoś przed lekcją.

Jeszcze tylko minuta... Ustawiamy się przed wyjściem z sali całkowicie wyzuci z emocji.

 

 

 


Dodaj komentarz
Dodając komentarz, zezwalasz na przetwarzanie danych osobowych. W każdej chwili możesz poprosić Administratora o usunięcie komentarza/komentarzy.

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto