Nieuczesany.
Daleko za chmurami, wysokimi drzewami,
swój pałac i królestwo miała księżniczka piękna-
tak, że najwięksi rycerze o jej serce walczyli latami,
a ona w uczuciach swych była nieugięta.
W wiosce żył również zwykły chłop.
Młody był i niezbyt silny.
Życie monotonnie mu szło;
rumaka nie miał-był mało mobilny.
Oczarowany osobą Księżnej- jej urodą i wnętrzem;
zabrał swój flet i chciał spróbować
przeczytać Jaśnie Pani napisane dla Niej wiersze,
a przyznać trza- umiał recytować.
Paź wiedział, że przy szczęścia odrobinie,
choć droga trudna i daleka,
uda się w piękne oczy spojrzeć dziewczynie,
a więc długo z decyzją nie zwlekał.
Po tygodniach wyczerpującej i ciężkiej tułaczki
przycupnął przy strumieniu, by napić się wody.
Zrezygnowany, że znów nie spotka pięknej gwiazd bliźniaczki-
wiersze spalił, lecz w sercu nie żałował tej przygody.
Młodzieniec wiedział dobrze, że serca trzeba słuchać
i mimo każdej przeszkody,
miłości trzeba wszędzie szukać-
choćby to były trudne zawody.
Wtem, obok młodzieńca przejechała złota kareta.
Po jej bokach przystojni rycerze na koniach białych.
W oknie siedziała nieziemsko piękna kobieta,
chłop z wrażenia aż zadrżał cały.
Dama spojrzeniem swym Pazia obdarowała;
on ukłonił się dostojnie i na flecie przygrał.
Chwila ta niedługo trwała,
lecz nasz bohater wiedział, że wiele wygrał.
Wiedział też, że pochodzą z dwóch odmiennych światów;
że on zwykły chłop, a ona piękna jak Madonna.
To nie znając się i tak będą sobie bliscy niczym brat bratu,
a miłość niezmierna wszystko pokona.
Wierzył, że światy te w końcu się połączą,
że liczą się nie różnice, a serce wspólne.
Przecież wcześniej, czy później i wieśniak i królewna tak samo skończą-
i spoczną jak kochankowie w miłości jednej trumnie.
J.
Hoffix