Wszyscy kłamią, serio. Kłamią ci najbliżsi i ci najdalsi.
Ci kochani i ci znienawidzeni. Ci lubiani i nielubiani.
Ci dobrzy i ci źli. A najśmieszniejsze jest to, że gardzimy kłamstwem. Uważamy je za oszustwo, grzech, coś złego, niestosownego, a sami mijamy się z prawdą, ściemniamy, kombinujemy, wymyślamy. Ja kłamię i ty też, więc nie próbuj mi wmawiać, że są na świecie ludzie szczerzy i prawdomówni, bo to kolejne kłamstwo.
Jakiś czas temu powróciłam do „studiowania medycyny” z serialowym Dr. Housem. Mam nadzieje, że większość ludzi kojarzy tego aroganckiego, mizantropicznego i wrednego, ale genialnego lekarza. Nie ukrywam, że jakoś nie potrafię go nie lubić. Nie odpycha mnie stosunek House’a do ludzi, jego brutalna szczerość, szydzenie z innych i po prostu bycie dupkiem dla świata, bo to w porządku gość. Jakby odsunąć tę nawałnicę wad i złych cech, to Gregory może stanowić nawet dla niektórych autorytet. Przyznam się, że trochę należę do tych „niektórych”. Pisząc ‘trochę’ mam na myśli to, że nie biorę z lekarza całkowitego przykładu i nie obrażam ludzi na lewo i prawo, tylko m.in. zgadzam się z jego złota myślą – WSZYSCY KŁAMIĄ.
Praktycznie w każdym odcinku House uświadamia swoim pracownikom, że pacjenci coś zatajają, dlatego oni nie mogą w szybkim czasie postawić diagnozy i zacząć ich leczyć. I jak zawsze ma rację. Ukryty objaw, trawka czy kreska kokainy, przypadkowy seks, albo po prostu inne sekrety, których niepowiedzenie ( albo zbyt późne wyjawienie prawdy ) powodują trwały uszczerbek na zdrowiu, kalectwo, niepełnosprawność czy nawet śmierć.
Dlaczego nawiązuje do tego serialu, jak i również do poglądu doktora? Ponieważ idealnie obrazują dzisiejszy świat i ludzi. Kłamliwi pacjenci w mojej interpretacji przedstawiają osoby, które przez kłamstwo zarówno swoje, jak i innych, zostali po prostu zniszczeni. Nie wiedzą już, co jest prawdą i jakie są fakty. Nie wiedzą, komu ufać, kto jest tym prawdziwym i szczerym. Nie wiedzą już nawet, czy oni sami są autentyczni, bo otoczyli się tak gęstą chmurą zmyśleń.
Na każdym kroku jest ściema. Ściemnia pani w sklepiku, że będzie winna grosik. Ściemnia uczeń, który zwalnia się z lekcji mówiąc, że źle się czuje. Ściemnia najlepsza przyjaciółka twierdząc, że przecież wcale ciebie nie obgadywała. Ściemnia chłopak tłumaczący swojej dziewczynie, że przecież nie dał buziaka innej. Politycy też ściemniają, gdy zapewniają, że w kraju będzie lepiej. Ściemniają również pisarze. I księża. I prostytutki. I księgowe. I prawnicy. I ogrodnicy. I elektrycy. I rodzice. I młodzież. I małe dzieci. I wszyscy.
Kłamiemy, bo możemy, bo chcemy, bo lubimy, bo mamy takie prawo. Kłamiemy, bo się boimy. Boimy się konsekwencji, kary za złe czyny. Boimy się prawdy, tego jak jest. Kłamiemy, bo to pozwala na większą swobodę, na możliwość robienia różnych rzeczy. Kłamiemy, bo nie chcemy kogoś skrzywdzić, zranić, sprawić mu przykrości. Kłamiemy, by po prostu stać się kimś innym, być może lepszym.
Nie można wierzyć we wszystko. W to, co powiedzą w telewizji, w mediach, w Internecie. W plotki jakie chodzą po szkole, czy przypadkowo usłyszane informacje gdzieś w sklepie. Niby to takie banalne, nie? Wiemy, że sami kłamiemy i że inni też to robią, a mimo to wierzymy sobie nawzajem. A wszędzie jest jakieś małe ziarenko oszustwa. Jakieś dopowiedziane słowo, czy przekręcona historyjka. Niby mamy ludzi, którzy są dla nas najważniejsi, których kochamy i szanujemy, ale nawet im zdarza się mijać z prawdą.
Kłamstwo jest takie ludzkie. Nawet zbyt ludzkie. Przeludzkie.
Może wszystko, co tutaj napisałam, również jest kłamstwem?
Aren Steph
{jcomments on}