"To właśnie uczeń jest naszym priorytetem", "Najważniejszy jesteś Ty"! Takie i inne hasła czytałam na broszurkach bądź słyszałam podczas wybioru szkoły średniej. Wszytstko wygląda pięknie, wręcz utopijnie, jaka jednak jest prawda?
   W rzeczywistości stanie na piedetale to raczej raj utracony. Jasne, są uczniowie wybitni, idąc tropem myśli Nietzschego, nadludzie. Są to "piękne umysły", sportowcy, muzycy... Status ucznia szczególnie uzdolnionego to wręcz święty graal, pozwalający zwyciężyć tą nierówną walkę z nauczycielami. Czyste hulaj dusza, piekła nie ma!
   Niestety, poza wyżej wymienionymi na szkolnych korytarzach przewijają się jeszcze dziesiątki szarych, zwykłych umysłów bez aprobowanych przez instytucję talentów. Oceny nie najgorsze , ale też nie najlepsze, sprawdziany zaliczone na dwójki, trójki. Sama należe do tej przeważającej społeczności. Jak wygląda sytuacja nas, malućkich? Niestety nie jest już tak kolorowa. Staramy się w mniejszym, lub większym stopniu zaspokoić wymagania i normy narzucone nam odgórnie, jednak nie jest to łatwe gdy raz za razem przegrywa się z kretesem w walce kontra edukacji. Po trzech ciężkich, bądź mniej ciężkich latach przychodzi kres naszych zmagań, a mianowicie MATURA. Pogrom, strach, łzy... Niestety nie wszystkim dane jest usiąść w maju w ławce wraz z innymi zdającymi. O tym się nigdzie nie pisze, natomiast często się mówi. To nie świadectwo jest gwarantem dopuszczenia do testów. Ustawowo nieobowiązkowe, próbne matury, które miały być dla nas sprawdzeniem własnej wiedzy i umiejętności stały się wyznacznikiem tego, czy jesteśmy wydolni aby podejść do egzaminu majowego.  Każdemu się może noga podwinąć, to jasne, szkoda tylko, że nauczyciele nie popierają tej opinii. Co się liczy dla nich? Statystyki. W końcu z każdego wyniku trzeba się rozliczyć. Niestety za tymi zapisanymi kartkami są prawdziwi ludzie walczący o swoją przyszłość. Czy na prawdę wykresy i tabelki są ważniejsze od każdego pojedyńczego istnienia? Czy strach przed gorszym notowaniem daje prawo do odebrania komuś przyszłości? 
   Uczniowie młodsi powinni posłuchać często powtarzanych rad bardziej doświadczonych i rzetelnie skupić się na nauce. Rozumiem, że życie jest jedno i trzeba je przeżyć tak, aby było co wspominać, ale nie należy zapominać o przyszłości, która może być bliżej niż myślimy. Nim się spostrzeżemy, może być za późno.



25-26 września 2015 70 lecie szkoły!

Zapraszamy wszystkich Absolwentów do dzielenia się wspomnieniami! Jeśli nie masz konta na Wspaku, prześlij tekst, zdjęcie lub cokolwiek innego na Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

z9399291Q

Szkoła. Po co jest? To przecież banalne pytanie, no nie? Po to, żeby się uczyć i zdobywać wiedzę. Po to, aby spotykać się ze znajomymi i rozmawiać na przerwach. Czy tylko w takim celu została stworzona placówka oświaty? Okazuje się, że niektórzy uczniowie nadali jej jeszcze jedną, ciekawą funkcję.


Wyobraź sobie, że jest poniedziałek - ten najlepszy, długo wyczekiwany dzień tygodnia, który wprost motywuje cię to pracy! Wyobraź sobie, że od 8:00 spędzisz 3 godziny lekcyjne czytając przeróżne wiersze, analizując i interpretując utwory i wysłuchując miłych bądź złośliwych dygresji profesora. I tym razem naprawdę chcesz się skupić. Naprawdę chcesz uważnie słuchać i notować każde słowo do zeszytu. Naprawdę tego chcesz, ale …

Za sobą słyszysz rozmowy i szepty, które niby są ciche, ale jednak cholernie irytujące. Do twoich uszu dochodzi również szeleszczenie papierka od kanapki, drożdżówki, pizzerii i odkręcanie wieczka od soczku multiwitaminowego firmy Tarczyn, albo Tigera. Odwracasz się i widzisz, że pewne osoby z twojej klasy urządziły sobie bufecik na ławce (!) i przez całe 135 minut mają zamiar na przemian dyskutować ze sobą i delektować się spożywaniem śniadanka! Bo przecież ta pięcio, dziesięcio, czy nawet piętnasto minutowa przerwa jest zbyt krótka na zapełnienie brzucha. J

Hałas nie umyka uwadze nauczyciela, który przez wszystkie lekcje, non stop zwraca uwagę owym konsumentom , a oni co? Dalej kontynuują swoje czynności. Dosłownie jak grochem o ścianę. Masz ochotę coś im powiedzieć, cokolwiek. Żeby po prostu byli cicho, bo przeszkadzają, ale wiesz przecież, że tego nie zrobią. Wiesz, że rzucą w twoją stronę jakimś tanin tekścikiem w stylu „zajmij się sobą”, „co ty masz za problem”, dlatego siedzisz spokojnie na krześle i z całych sił starasz się ich ignorować, jednocześnie skupiając się tematach lekcji. Jeżeli udaje ci się tak zrobić – to gratulacje! Naprawdę jestem godna podziwu dla osoby potrafiącej zachować stoicki spokój i anielską cierpliwość w takich warunkach. Jeżeli jednak zaczynasz się naprawdę męczyć i czujesz, że już dłużej nie wytrzymasz – to piąteczka! Mam dokładnie tak samo.

Do tego jeszcze nie rozumiesz nauczyciela, który co chwilę przerywa lekcje, aby znów upomnieć koleżków. Nie rozumiesz, dlaczego więcej uwagi poświęca tym przeszkadzającym, zamiast reszcie uczniów, którzy naprawdę chcą się czegoś dowiedzieć i dobrze napisać maturę. Dlaczego marnuje cenne minuty lekcji na powtarzanie w kółko „Macieju, przestań”, „Bartku, o czym mówiliśmy?, „Kasiu, możesz powtórzyć, co powiedziałem? „ I to, i tamto, sramto.  Czy naprawdę nauczyciel nie może tego olać, zignorować, nie zwracać uwagi? A może prościej byłoby wyprosić takie osoby z klasy, aby na korytarzu dokończyły swoją ucztę, bo przecież do przerwy tak długo. Nie ukrywam, że drażni mnie takie zachowanie i stosunek zarówno do lekcji, jak i do nauczyciela. To bezustanne, permanentne, notoryczne przeszkadzanie.

Jeżeli naprawdę macie w 4 literach wiedzę, jaką chce wam przekazać profesor, to najzwyczajniej w świecie – nie przychodźcie do szkoły. Chodzicie do niej tylko po to, żeby się najeść? Żeby poplotkować o najnowszych informacjach? Lekcje nie są ani stołówką, ani jarmarkiem. Zdecydujcie się może na jedno. Albo rozmawiacie w taki sposób, żeby nie przeszkadzać innym, albo jecie – wtedy przynajmniej macie zapchaną buzię i nic nie mówicie. J

 

Dzięki subskrybcji będziesz na bieżąco informowany o nowych artykułach i innych nowościach na stronie. W kazdej chwili możesz zrezygnowć z subskrybcji. Naszego newslettera obsługuje Freshmail.

 

Zapisz się:







{jcomments off}

{jcomments off}