Masz 16 lat, a już musisz wiedzieć, kim chcesz zostać w przyszłości. Czy będziesz lekarzem, czy ekonomistą, czy może pójdziesz na politechnikę, zostaniesz inżynierem i będziesz budował polskie stadiony? Czy to nie za szybko na podejmowanie tak ważnych życiowo decyzji ?

Wielu rzeczy nie możemy zrozumieć, to zupełnie naturalne. Jako uczniowie szkoły jesteśmy świadkami wielu zachowań, które z naszej perspektywy wydają się absurdalne. Dla mnie jednym z takich zjawisk jest ostentacyjne okazywanie sobie uczuć przez moich rówieśników.

Żarcik – niewinny, śmieszny, rozładowujący sztywną atmosferę na lekcji. Tak wygląda z punktu widzenia ucznia, którego nie dotyczy. Jak czuje się w tym momencie „ofiara”? Niektórych coś takiego nawet nie obejdzie. Innym zaś może to sprawić wielką przykrość. Skupmy się na żarcikach z naszego, szkolnego otoczenia.

Na pierwszy ogień rzućmy salę 33. „Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją” – właśnie cytatem z „Boskiej komedii” Dantego można określić przekroczenie progu drzwi na lekcję języka polskiego. Jest, to miejsce, o którym krążą legendy. To właśnie tam padają najciekawsze stwierdzenia na temat ucznia, który jest „the lost” i „kontempluje krajobraz za oknem”. Właśnie w tym miejscu jest najwięcej „ofiar” ocen klasycznych, żarcików indywidualnych, a czasem też zbiorowych. Nikogo nie dziwi już stwierdzenie, że spędzi się w tej sali 6 lub 8 lat. Zależy to od zdolności ucznia i jego chęci, aby zastanawiać się, co autor dzieła miał na myśli. Mistrz, który mówi, że jest do tańca i różańca zwykle jest właśnie do tego drugiego. Widać to po minach osób, które wychodzą jak po praniu mózgu, ale z cieniem szczęścia na twarzy, bo wybronili się na ocenę dopuszczającą. Bezcenne są podczas odpytywania podpowiedzi typu: „Ballady i romanse” to… manifest polskiego renesansu. Uczeń, który się nie zastanowi, powtórzy oczywiście to, co usłyszał, a reakcja Mistrza w tym momencie jest oczywista. Biorąc jednak pod uwagę poziom wiedzy, jaka zostaje w głowach, to jak najbardziej należy poddawać się dalszym „torturom” nawet kosztem żarcików pod adresem biednego ucznia.

Podsumowując, uważam, że żarciki czasem są potrzebne, ale wszystko powinno także mieć swoje granice. Żarty nauczyciela pod adresem ucznia motywują do nauki, ale mogą też sprawić wielką przykrość temu, pod którego adresem zostały wypowiedziane.