Zaloguj

Zaloguj

    Pamiętaj mnie     Zarejestruj się  

http://www.sxc.hu/photo/762364
/fot. oklahoma/sxc.hu
Czasami wystarczy, że w kontekście jakiejś historii padnie proste słowo. Zostanie ono powtórzone jeszcze kilka razy i już to wystarczy, by weszło do powszechnego użytku wśród danej społeczności.
Pewnie doskonale wiecie, co mam na myśli, pisząc ten artykuł.

Od kilku tygodni wśród rozmów uczniów naszego LO, a przynajmniej tych, którzy lekcje języka ojczystego spędzają w sali 32, coraz częściej daje się słyszeć pewien termin. Pocisk - bo o nim mowa, stał się najczęściej powtarzanym słowem na przerwach - ba, również i na lekcjach. Codziennie uczniowie prześcigają się w rzucaniu coraz to dobitniejszymi pociskami. Brzmi to co najmniej zabawnie.
Uświadomiłam sobie jednak, że właściwie na podobnej zasadzie działa moda na "masakrę" i "hardkor".
Swego czasu, za przyczyną jednego filmu na znanym serwisie internetowym, wszyscy i wszystko dookoła stało się... no właśnie. Teraz już, gdzie się nie obejrzysz, słyszysz, że coś jest albo masakryczne (określenie negatywne) albo hardkorowe (określenie, jak mniemam, pozytywne). W przeciętnej rozmowie usłyszysz więc: "Idę se ulicą a tam koleś tak hardkorowo zahamował, że normalnie masakra."

Nie na przykładzie pocisku, bo to traktujemy raczej pod kątem żartu, ale właśnie wzorując się na wspomnianych wyżej określeniach chciałam pokazać, jak szybko tracimy swój charakter mówienia, ulegając modzie. Kiedyś czytałam, że styl wypowiedzi jest sposobem kreowania własnego wizerunku. Dzięki hardkorom, masakrom i innym lol'om stajemy się w swojej mowie bezpłciowi, banalni i jednolici.

Cytrynka