Każdy z nas chodzi lub chodził do szkoły. Postaram się przybliżyć wam jeden dzień  z życia przeciętnego ucznia naszego LO. Nie jest wcale tak pięknie, jak chcieliby tego nasi nauczyciele. Więc...

Typowy uczeń budzi się rano z myślą - "która to godzina? znowu do szkoły...". Po niemałych wątpliwościach, czy to naprawdę już trzeba wstać, godzi się z brutalną rzeczywistością i powoli wygrzebuje się ze swojego cieplutkiego łóżka. Następnie szuka czegoś do ubrania, pakuje się (przeważnie tylko najważniejsze książki) i wykonuje swoje codzienne poranne czynności, czasem zjada coś na śniadanie i wychodzi na pociąg lub autobus.

Gdy typowy uczeń dojeżdża do szkoły, z nadzieją idzie sprawdzić, czy przypadkiem nie ma dzisiaj jakichś zastępstw i czy nie wypadnie mu jakaś lekcja. Powoli zaczynają się schodzić inni uczniowie, z którymi nie ma się kontaktu poza szkołą i zaczyna się między nimi konwersacja - co się wczoraj działo i co się nam przytrafiło. Dzwoni dzwonek - 'to już ?! - myśli uczeń i z trudem idzie na pierwszą lekcję. Najlepiej jak w klasie wisi duży zegar na ścianie, bo wtedy można poniekąd kontrolować upływ czasu i zawsze wiadomo, czy belfer zdąży nas przypadkiem zapytać, czy też zdążymy wymknąć się niepostrzeżenie z klasy z poczuciem bezkarności. Dotyczy to szczególnie przedmiotu, na którym uczymy się naszego ojczystego języka. Reszta lekcji jakoś mija i zależnie od sytuacji załapie się lepszą lub gorszą ocenę. Czasem trafi się jakiś sprawdzian, ale uczeń po części zawsze jest jakoś na niego przygotowany, bo w końcu można poprawić tylko jedną ocenę.

Między lekcjami uczeń biegnie do sklepu, by dać swojemu organizmowi energię do dalszej 'pracy', bo komu teraz rano chce się przygotowywać kanapki na drugie śniadanie. Na szczęście ze szkoły można już wychodzić, w przeciwieństwie do tego, co było jeszcze kilka tygodni temu, ale to nie koniec niedogodności - uczeń musi się sprężać, bo na domiar złego 3 pierwsze przerwy trwają teraz tylko 5 minut.

Po powrocie do szkoły uczeń z nową dawką energii wytrzymuje jakoś resztę lekcji, nawet te 3 ostatnie w-fy, które kończą się o 15.50, czyli grubo PO południu. Po tym  całym wysiłku fizycznym i intelektualnym spędzonym w szkole typowy uczeń udaje się w stronę dworca PKP lub PKS i jedzie do domu. Uwaga! Jeśli uczeń miał mniej lekcji, bo np. nie było jakiegoś nauczyciela, to nierzadko wybiera się najpierw na pizzę z kolegami/koleżankami, a dopiero potem jedzie do domu.

Po powrocie do domu uczeń zjada ciepły obiadek i czasem opowiada domownikom, jakie to nieprzyjemności spotkały go w szkole, ale przeważnie zachowuje je dla siebie. Po obiedzie uczeń sprawdza pocztę elektroniczną i odwiedza serwisy, w których jest zarejestrowany, np. wspak.pl.pl, później idzie się przewietrzyć ze znajomymi ze swojej miejscowości i po powrocie, pod wieczór sprawdza, co było zadane na następny dzień po to, by o godzinie 21:00 zacząć odrabiać lekcje. Koło 22-23 w zależności od zadanego materiału uczeń ogląda jeszcze czasem telewizję i gdy zmorzy go sen kładzie się spać. Niektórzy uczniowie odrabiają lekcję w ciągu dnia, by pod wieczór obejrzeć TV lub mieć po prostu wolny czas, ale mowa tutaj o 'typowym' uczniu.

Klasy trzecie na pewno teraz trochę więcej swojego czasu poświęcają na naukę niż reszta. W końcu to ostatni rok i wypadałoby wypaść jak najlepiej, więc czasem szybciej zabierają się lekcje i za naukę. Reszta żyje po to, by jakoś przejść do następnej klasy, a przykłada się bardziej z tych przedmiotów, które trwają tylko rok.

Więc tak to się kręci nasze uczniowskie życie. Mam nadzieję, że dużo się nie pomyliłem z rzeczywistością. Był to jeden dzień typowego ucznia puckiego LO, choć mam porównanie z uczniami innych szkół i raczej jest tak samo;) W ciągu jednego dnia może się dużo przydarzyć, a był to tylko jeden zwykły (bez żadnych niespodzianek) dzień.

maicej

 

ABC-NHCKVDQZ