Każdego ranka, zanim jeszcze powieki przestaną się lepić. Mało. Zanim dojdzie do nas, że przeraźliwy łoskot drażniący jeszcze słuch to  obwieszczenie nowego dnia, myślimy sobie: Ja pie..., ja nie idę dziś do szkoły.
Szkoła - prawnie placówka, która ma wyształcić i wychować kolejne pokolenia. Ale również drugi dom. Spędzamy w niej pół dnia, a życie szkoły to też fragment życia ucznia. Analogicznie rzecz biorąc pracownicy szkoły to drudzy "rodzice". Straszne prawda?
Wiadomo, że dziecko to kopia rodziców za wszelką cenę walcząca o swoją indywidualność i odmienność. Im więcej różnic, tym lepiej. A jak to jest między uczniem a nauczycielem?
Uczeń to człowiek z krwi i kości, nauczyciel ponoć też.
Uczeń zarzeka się swą nienawiścią do szkoły, belfrowie również nie pałają do niej miłością.
Uczeń (chcący) szuka charyzmatycznego wieszcza potrafiącego wzniecić iskrę ambicji i stymulować intelektualnie, zaś nauczyciel: błyskotliwego wychowanka potrafiącego się przystosować. Niekoniecznie mnicha czy zakonnicy.
Uczniowskie wieści roznoszą się błyskawicznie. Jeszcze lekcja się nie kończy, a cała szkoła już wie, że na geografii był dym. Jednak w tym aspekcie nauczyciele również mają bardzo rozwinięte zdolności manualne.
Uczniowie obgadują nauczycieli. ( NAUCZYCIELU nie tylko w negatywnym świetle), natomiast nauczyciele konsultują możliwości i sytuacje uczniów.
Nauczyciel walczy z czasem, by wyrobić się z materiałem, uczeń również walczy z czasem, ale trochę inaczej.
Nauczyciel przypomina, żeby napisać sprawdzian, uczeń przypomina, żeby oddać sprawdzian.
Nauczyciel do niektórych klas idzie jak na skazanie. "Po lekcji z wami czuję się jak po tygodniu pracy" Uczeń idzie na wszystkie lekcje jak po wyroku.
Nauczyciel jest na lekcje zawsze przygotowany, uczeń nigdy.
Nauczyciel ma kilkanaście lat praktyki nauczycielstwa, uczeń "uczniowania".
Nauczyciel podciąga ocenę z litości i dobrego serca, uczeń ze ściągi.
Nauczyciel krzyczy, by dojść do głosu, uczeń krzyczy, bo tak już ma.
Nauczyciel chodzi za uczniem cały rok, żeby się uczył, uczeń chodzi za nauczycielem cały czerwiec, żeby dał mu się nauczyć.
Uczeń nieobecny to wagarowicz, nauczyciel nieobecny to schorowany człowiek.
Uczeń w barze to bywalec, nauczyciel to nieproszony gość.
Nauczyciel to uczeń, uczeń to też czasami nauczyciel...
                                                                                                                                                                                                      
                                                                                                                                                                                                          rokal

Archiwalne