Do tej pory chciałeś walczyć
i chciałeś próbować.
Wznosisz się do Niego, by już nie cierpieć.
Teraz, nie masz siły protestować
i nie masz siły dłużej płakać.
Chcesz tylko bez bólu, zmartwień i męczących Cię myśli, stanąć przed wielką bramą
i czekać na wynik.
Nie chcesz już udawać, zakładać fałszywej maski na prawdziwą twarz,
pragniesz odsłaniać swoją duszę centymetr po centymetrze.
I już nie jesteś zdolny do rzeczy, na które kiedyś miałeś odwagę.
Twoją harmonię zburzono. Melodię przerwano.
Jesteś zmęczony udawaniem. Siedzisz cicho, łkając w cieniu.