15 kwietnia 2009
Święta już za nami. Pijani kierowcy wrócili do domów, trzeźwi zostali na ulicach w zniczach i symbolicznych wiązankach kwiatów. Dziś miało być optymistycznie. Hmmm. Za miesiąc będzie już po maturach. Za miesiąc zaczną się najdłuższe wakacje w życiu ucznia, żeby nie powiedzieć studenta. Przygotowania do matury.... ? Cóż to tak samo jak z Euro 2012 niby coś się dzieje, jednak nic na poważnie...Już nie mówią, że prezentacja stoi w miejscu. Jednak głęboko wierzę, że mistrzostwa się odbędą.
Polska pogrążona jest w żałobie. 3-dniowe opłakiwanie 21 tragicznie zmarłych rozporządził prezydent RP. Nie neguje gehenny bliskich. To nie była śmierć, to było męczeńskie cierpienie w szczelnie otulających kłębach dymu i szarpiących pazurach płomieni. Jednak ta martyrologia jest podłożem do kolejnej walki politycznej i medialnej. Do okazywania swojej wyższości nad przeciwnikiem. Najpierw wyścig czołowych polityków na miejsce tragedii. Kto pierwszy złoży kondolencje, wyrazy żalu i obietnicę pomocy. Następnie rywalizacja, kto pokaże lepsze zdjęcia, bardziej bolesne. Kto znajdzie więcej łez. Kto bardziej obwini strażaków, konserwatorów, włodarzy budynku. W końcu bezpodstawne według mnie wprowadzenie żałoby i to aż 3-dniowej. Jeszcze raz podkreślam, że jest to wielka tragedia, jednak nie ogólnonarodowa. Prezydent raczej nie powinien pogrążać w smutku całej społeczności. Naród pochylił głowę nad zmarłymi, jednak nie płacze. Wyraził szacunek i chce wrócić do codzienności. Prezydent jest nadpobudliwy, wdrażając żałobę. Można przecież wprowadzić żałobę wojewódzką czy w danej miejscowości. Można ogłosić jeden dzień ciszy. Autokar w Grenoble 26 ofiar śmiertelnych. Wojskowy samolot Casa 20 ofiar. Pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim 21 ofiar. Wszystkie te tragedie były otoczone żałobą narodową i ogólnopolskim zrywem szukania usterek w autobusach, awarii systemów lotniczych czy budynków do wyburzania. Wyścig okazywania smutku dyplomatów i szukania winnych oraz niezwłocznego karaniach jest w Polsce absurdalny i nonsensowny. Już nie wspominając o tym, że pani prezydent Warszawy nagle przypomniała sobie o budynkach socjalnych i całemu kraju ogłosiła, że dba o nie niczym bezinteresowna matka Polka.
Przykre, że temat żałoby, tragicznej śmierci staje się sceną polityczną. Przykre, że publicyści zaczynają już się licytować, ile dusz kolejnym razem będzie upływać do nieba w ciszy narodu okrytego całunem. Przykre, że ludzie zaczynają być oswojeni z kirem na fladze. Obojętni na tragedię.
Rokal