O edukacji w szkole. O zasadniczej różnicy między kształceniem a kształtowaniem. Problem numerów, punktów i procentów. . .

               Zastanówmy się dzisiaj nad rolą szkoły w życiu młodego człowieka. Nie chciałbym burzyć arkadyjskiej wizji naszej elitarnej placówki oświatowej, chodzi o to, że według mnie młodzież źle postrzega szkołę. Każdy ma swoje zdanie na jej temat a niektórzy nie maja go w ogóle. Dobrze, ale jak młodzi ludzie traktują szkołę? Jak drugi dom, miejsce spotkań gdzie można spokojnie umizgać się do wszechobecnych lachonów – takie głosy także się zdarzają.

„Szkoła - instytucja zajmująca się kształceniem”, lecz nie kształci się w niej ten, kto chce, ale ci, co muszą. Tak wiec w szkole mamy prawdziwy przekrój całego młodego społeczeństwa. Do szkoły chodzą wszyscy, biedni, bogaci, ludzie z pomysłem na przyszłość i ci bez żadnych perspektyw. Zdarzają się perełki, nadzieja na to, że nasz kraj kiedyś stanie na nogi, lecz często widzimy „dzisiejszą młodzież” w złym tego słowa znaczeniu. Są lepsi i gorsi, bardziej lubiani i popularniejsi od szarych, zwykłych zjadaczy ołówków przed sprawdzianami. Dalej - w naszym pejzażu charakterów widać sumiennych i bardzo sumiennych – zwanych kujonami, przywódców, leserów, sportowców, „wikingów” i wiele innych typów różnej maści. Naprawdę, kogo byśmy sobie nie wymyślili to właśnie w szkole można go spotkać.

1). SZKOŁA PODSTAWOWA. Sześć lat nauki, dzieci w wieku 6 – 12 lat. To jest pierwszy najważniejszy etap życia małego obywatela. W tym jakże poważnym wieku czas wylecieć z pod bezpiecznych skrzydeł mamusi i ruszyć chodnikiem w świat. To pierwsze zderzenie małego obywatela ze społeczeństwem. Ze społeczeństwem (jak pisałem wyżej) przeróżnym. Jak maluch przetrwa tę konfrontację zależy od jego małego, jeszcze w żadnym stopniu nieukształtowanego charakteru. Część płacze, część idzie z ochotą, inni się biją albo regularnie zsikują się pod biurkiem pani nauczycielki. Podstawowym zadaniem szkoły podstawowej w klasach I – III jest ukształtowanie w obywatelu podstaw zachowań społecznych. Szacunku dla starszych, kultury języka, pracy w grupie i nie zsikiwania się pod biurkiem. Później liźnięcie podstaw poszczególnych przedmiotów, nad czym ubolewa każdy geograf w średniej szkole. Obywatel nie uczy się niczego sensownego – przynajmniej w pojęciu kształcenia, niczego nie zgłębia za wyjątkiem czytania i podstaw matematyki, (ale to też tylko podstawy). Najważniejsze żeby nauczył się rozmawiać, opisywać wrażenia, uczucia i myśli. Zostanie za to oceniony serduszkiem, słoneczkiem czy wzorowym zachowaniem i Iliadą w nagrodę - której i tak nigdy nie przeczyta.

2). GIMNAZJUM. Po wakacjach, kiedy młody obywatel, który ma trzynaście lat idzie do gimnazjum. Wielkie wydarzenie, nowe buty, mundurek, ciężkie książki i zeszyty w twardej oprawie. W końcu zamiast przyrody będzie biologia, geografia, fizyka i chemia, nie ma żartów. Teraz obywatel lekko ukształtowany zostaje poddany procesowi kształcenia. Belfrowie mają na to 3 lata. I klasa – powtórki z podstawówki, zgłębianie wiedzy przyzwyczajanie młodych obywateli do szoku spowodowanego nowymi ludźmi (przeróżnymi, ale innymi od tamtych), nowym autobusem i wstawaniem 45 minut wcześniej. II klasa to całkowicie nowe wiadomości o rzeczach, które wydawałoby się, że obywatel już wie. Podręcznik z historii jest 3 razy grubszy a obrazków tyle samo, co rok wcześniej. III klasa, najważniejsza. Każdy obywatel dostaje swój, pierwszy w życiu numerek. Obywatele się cieszą, ale nie wiedzą, że od tego momentu – drugiego najważniejszego etapu w ich życiu numerki obok nazwiska będą ich prześladować i za niedługo całkowicie je zastąpią. Test gimnazjalny kończy klasę III a to żeby obywatel obok nazwiska i numeru miał jak najwięcej punktów jest zadaniem i ostateczną funkcją gimnazjum.

3). LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE – kolejny etap życia powoli wkraczających w dorosłość obywateli. Trzy lata liceum spełzną na przygotowaniach do trzeciego najważniejszego etapu w ich życiu. Tutaj nie leczy się szoku „pozmianowego”. Nikogo nie interesuje, że obywatelka właśnie dostała pierwszą jedynkę w życiu. Nie ma zmiłuj. W końcu ma 16 lat. Od prawie dorosłej obywatelki oczekuje się więcej niż od małej czy młodej… obywatelki.

Podstawową i chyba jedyną poważną funkcją Liceów jest przygotowanie obywateli do matury, która zwiększy ich szanse w przyszłych najważniejszych etapach życia. Celem obywatela - licealisty jest nabicie jak największej liczby procentów obok nazwiska i numeru – tym razem naprawdę długiego. Tutaj widać wielki postęp, jakiego dokonał dorosły już obywatel. Najpierw słoneczka i buźki, potem punkty a teraz procenty! Tak, największym pragnieniem i najwidoczniejszym celem dorosłego już obywatela jest mieć 70, może nawet 80% na świadectwie maturalnym. A dla osiągnięcia tego celu będzie on gotowy poświęcić, czas, pieniądze, cierpliwość, kolor włosów a nawet zdrowie. Najważniejsze dla naszego ministerstwa oświaty jest wyhodowanie i wykształcenie jak największej liczby elity młodych, ambitnych obywateli bez charakteru i znajomości własnej wartości. Czy nie jest to straszna perspektywa?

Według mnie podstawową funkcją każdej szkoły powinno być kształtowanie młodzieży. Nie kształcenie – nauczanie literek i cyferek, ale kształtowanie – kształtowanie charakteru i ambicji. Wskazanie młodemu człowiekowi jego drogi, pasji i złamanie jego błędnego poczucia, iż największym sukcesem, na jaki go jest to zdobyć dziesięć różnych przedrostków przed nazwiskiem. Ważne, aby być zwykłym człowiekiem, pracownikiem, ale pracować z iskrą pasji w oczach. W końcu powołaniem każdego z nas jest bycie szczęśliwym.

         Neret


Archiwalne