Czy w XXI wieku istnieje jeszcze coś takiego jak empatia? Czy dzisiejszy człowiek może być wrażliwy na ludzkie cierpienie i ból? Gdy zadaję sobie te pytania, coraz ciszej odpowiadam na nie 'tak'.
Ostatnio zauważyłam wśród ludzi dziwną obojętność i chłód na przykrości, które codziennie doświadczamy. Normalną, ludzką reakcją byłaby pomoc komuś, kto jest w potrzebie, a tymczasem taka reakcja jest coraz rzadsza. Powiedzmy sobie szczerze - zdecydowanie łatwiej jest przejść obok kogoś, kto płacze, nie zwracając na niego uwagi, niż poświęcić swój cenny czas na rozmowę z kimś takim. No bo co nas obchodzi cierpienie innych, czyż nie? Po co JA mam marnować swoje minuty na pogaduszki o tym, co przykrego spotkało nieznajomego, skoro spokojnie mogę pójść do domu i obejrzeć jakiś dobry serial, spotkać się ze znajomymi, pójść do kina?
Najśmieszniejszy w tym wszystkim jest fakt, że nas samych również dopadają problemy, a wtedy przeklinamy wszystko i wszystkich, bo jesteśmy w tym bólu osamotnieni, bo nikt się nami nie interesuje. Bo tak jak my nie pomagamy innym, tak oni nie pomagają nam. Coś za coś. Wsparcie za wsparcie. Ignorancja za ignorancje. Proste równanie. Zbyt proste, zbyt bolesne.
Wyobraź sobie sytuacje: Robisz komuś pod górkę? Dobrze. Ale za kilkanaście lat, kiedy upadniesz, będziesz na dnie i akurat ta osoba znajdzie się obok, a Ty będziesz błagał o pomoc, to zobaczysz ironiczny uśmieszek i środkowy palec na odchodne. Przykre? Przykre.
Przecież jesteśmy istotami, które nie są samowystarczalne. Potrzebujemy ludzi wokół siebie, potrzebujemy słów i aktów dobroci. Dlaczego więc czynimy zło? Dlaczego tak ciężko jest nam zapłakać nad losem drugiego człowieka i powiedzieć mu "będzie dobrze"?
Włączamy w sobie coś w rodzaju 'znieczulicy' na to, co złe, przykre, smutne, przygnębiające. To tak, jakby zamiast miękkiej waty w pluszaku zapchać go twardą, ciemną ziemią. Na zewnątrz przytulny i dobry miś, a wewnątrz chłód i ani grama ciepła.
Taka maska, iluzja człowieczeństwa.
Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, bo zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo ludzi, którzy chcą zbawić świat i uratować wszystkich. Jestem nawet jedną z takich osób. Łatwo się wzruszam i przejmuje różnymi drobnostkami. Kiedyś uważałam swoją wrażliwość za wadę, ale kiedy spostrzegłam jak wielu ma klapki na oczach z napisem: " NIE OBCHODZI MNIE TO " ,to stwierdziłam, że lubię tę cechę. Jest inna, potrzebna w dzisiejszych czasach.
No, ale nie oszukujmy się - jestem w tej mniej licznej grupie, której nie uda się przerosnąć ignorantów okrucieństwa.
Nigdy nie wiesz, kogo w życiu będziesz potrzebował, dlatego dla ludzi warto być człowiekiem. Warto pamiętać o tak prostych słowach jak 'proszę, dziękuję, przepraszam'. Warto szanować starszych, pomagać potrzebującym i po prostu nie być obojętnym na zło, które widać w każdym miejscu i w każdej chwili.
Warto przyjąć postawę człowieka, prawdziwego człowieka, a nie postaci człekokształtnej.
Warto być ludzkim.
Aren Steph
{jcomments on}