Z reguły nie lubię generalizowania. Uważam, że w każdym wieku znajdziemy takich, co tylko leżą i „czekają na zbawienie”, jak i takich, których energia wręcz roznosi. Po prostu nienawidzę sytuacji, kiedy słyszę od starszych, że ta dzisiejsza młodzież się do niczego nie nadaje. Na miłość boską! Siedząc przed komputerem, czytając komentarze pod artykułami na różnych dziwnych stronach, faktycznie można sobie wyrobić opinie na temat „młodych-gniewnych”…
W takim razie przejdźmy się po okolicy!
Pucki stadion - tu młodzież przychodzi codziennie po to, aby pod okiem trenera szkolić swoje umiejętności. Od biegania, przed skok w dal, po rzut młotem. Codzienne wyczerpujące treningi niekiedy w deszczu i wietrze. Godziny poświęcone na to, aby coś osiągnąć. Nikt tu nie szuka wymówek, nikt tu nie zadziera nosa, tylko pokornie wykonuje zadania narzucone przed trenera. Sama przez kilka lat rzucałam dyskiem, pchałam kulą… Wiem, ile czasu i energii muszą poświęcić moi znajomi. I jestem dumna z każdego z nich!
Sale taneczne wieczornymi godzinami przepełnione są młodzieżą. Różne grupy praktykują różne gatunki tańca. W klasie mam koleżankę, która czasami niewyspana przychodzi do szkoły. Po pytaniach, „co się stało?”, odpowiada: „nic, wszystko w porządku. Po szkole jechałam na trening, nauka do pierwszej w nocy i 5 godzin snu”. Mówi, że przecież to jej pasja i nie wyobraża sobie nie pójść na trening, bo zmęczenie daje się we znaki. Nie siedzi bezczynnie przed telewizorem, czekając na cud. Wcale nie jest osamotniona. Rozwija swój talent wraz z kilkunastoma osobami.
W naszej szkole w okresie Bożego Narodzenia uczniowie klasy 3c zorganizowali zbiórkę żywności „Szlachetna paczka”. Młodzi spisali się świetnie. Udało nam się zebrać wszystko, o co prosiła dana rodzina. Czyż to nie piękne?
Młodzież podejmuje wiele inicjatyw społecznych. Sama angażuję się chociażby w ogólnopolski ruch „pro life”. Czasem zbieram w sobie na tyle wytrzymałości psychicznej, by odwiedzić gdyńskie schronisko dla zwierząt po to, żeby przywieść trochę karmy i wyprowadzić jakiegoś psiaka. Moi znajomi chętnie dołączają do mnie, czasem ja do nich. Młodzież jest otwarta na wszelakie inicjatywy. Z radością poświęca swój czas na to, aby wspierać to, co jest zgodne z ich przekonaniami i nie wstydzą się o nich mówić.
Nie chodzi mi o to, aby gloryfikować polską, współczesną młodzież. Chciałabym tylko, aby nieco starsi zauważyli, że „komputerowy gimbus” to w żadnym wypadku synonim młodego człowieka. Każdy jest inny, dlatego uważam, że generalizowanie czegokolwiek nie jest słuszne, a tym bardziej sprawiedliwe.