Katastrofy lotnicze, pożary, klęski żywiołowe, niezdrowy tryb życia, morderstwa… Wszystko to powoduje codziennie śmierć setek ludzi. Co zrobić, jeżeli kilkaset osób umrze w tym samym dniu, w jednym kraju czy województwie?
Po prostu robi się to, co zawsze, a przynajmniej z reguły – pogrzeb. Co z kolei, jeżeli kilkadziesiąt osób ginie w jednym miejscu? W takim wypadku w Polsce zarządza się żałobę narodową, bo przecież wielka tragedia dosięgła nasz kraj. Wydaje mi się, że te wszystkie żałoby narodowe z powodu śmierci paru osób są za bardzo przesadzone. Organizowanie wielkich wieców, usuwanie filmów z oferty programowej, msze w kościołach, cała Polska płacze, bo parę osób zginęło w pożarze. To samo dotyczy „Obchodów rocznicy śmierci papieża Polaka Karola Wojtyły Jana Pawła II”. No, ale w końcu żyjemy w Polsce, gdzie wszystko jest możliwe. Codziennie na całym świecie giną tysiące ludzi, nie wliczając do tego noworodków w Chinach. Myślę, że powinniśmy zarządzić żałobę o zasięgu globalnym, najlepiej całoroczną. Bo przecież na rzecz poszkodowanych organizowane będą zbiórki, kolekty z kościołów i rządowe zapomogi, a ponoć żyjemy w biednym kraju…
rociak