Kochanej babci...

Kochani, dziś okazja rzadka.
Mamy Dzień Babci oraz Dziadka.

Przedawnione? Nie sądzę.
Nie w moim przypadku. Nie dla ludzi, którzy stronią od wszelkiego rodzaju komercji i propagandy. To dla ludzi, którzy darzą swoich bliskich prawdziwym uczuciem. Prawdziwym - nie kupionym w kwiaciarni, cukierni, aptece.

Dziadek i babcia.

Obiekt częstych anegdot, śmiesznych sytuacji związanych z ich przywarami i dość mocno zakorzenionymi konserwatywnymi przekonaniami. Jednak największym uczuciem, które przebija się przez ogrom wszystkich innych uczuć, jest niepohamowana i nieoceniona miłość.

Babcia.

W pewnym okresie naszego życia kochana bardziej niż własna matka. To ona najbardziej rozpieszcza dzieci, to ona pozwala na wiele. Odda tobie wszystko, a nawet więcej. Pragnie twojego szczęścia i radości na twarzy jak nikt inny. Jeśli jej stary, przedwojenny niemiecki miałby pomóc tobie w napisaniu pracy domowej, potrafi siedzieć nawet całą noc, byleby zdążyć przygotować rano drugie śniadanie dla swojego/swoich ukochanych wnucząt.
Bo to je kocha najbardziej. W końcu to dzieci jej dzieci. Największy skarb, dar od Boga, oczko w głowie.
Nie pozwoli ciebie skrzywdzić, zawsze zakłada tobie czapkę zimą. To najprawdopodobniej od babci dostałeś w prezencie najwięcej pieniędzy na osiemnastkę, tudzież pierwszą komunię.
W młodości, kiedy to babcia pod nieobecność matki zaprowadzała cię do przedszkola, uczyła czytać, pomagała zmagać się z trudnościami losu, byłeś zafascynowany jej osobą. Kochałeś ją z całych sił. Z czasem jednak wiele się zmienia…
Babcia się starzeje, ty również. Dla niej czas działa na niekorzyść, bo wielu rzeczy już nie może wykonywać. Czy to przez chorobę, czy przez starość po prostu… Lecz jedno pozostaje stałe, niezmienne. W dalszym ciągu kocha swojego wnuczka z taką samą siłą i natężeniem, co kiedyś. Teraz nie może tobie tak dobitnie tego okazać, jak to kiedyś bywało. Wiele barier dzieli uczucie i uczynek. Babcia przybiera inną taktykę. Chce ukazać swą niezrównaną miłość inaczej niż wcześniej. Pragnie udowodnić to poprzez małe gesty, lekkie udogodnienia skierowane do twojej osoby. Niby nic, ale bez tego nie mógłbyś normalnie i w spokoju żyć. Bez jej niewidocznej, choć znaczącej pomocy nie mógłbyś się obyć. Poprzez takie gesty babcia liczy na twoją wrodzoną mądrość i intuicję. Ma nadzieję, że zrozumiesz jej starania, docenisz choćby najmniejszym gestem, odwiedzisz…
Jeśli zaawansowany wiek nie pozwala już na trzymanie twojej ręki i wskazywanie prawidłowych ścieżek życia, w jej oczach zbierają się łzy bezradności. Płacze na boku, w kącie. Nie chce sprawiać kłopotu. Uważa, że i tak już masz za dużo na głowie.
A ty ?
Nauczony przez babcię wszystkiego, pełnoletni. Zapominasz o przeszłości. Czas działa na twoją korzyść, odwrotnie niż na nią. Ty nabierasz doświadczenia, jesteś w kwiecie wieku. Bierzesz życie garściami, wspinasz się po najwyższych szczytach kariery, kąpiesz się w francuskim winie. Zapominasz o tym, że ktoś kiedyś ukształtował twoją osobowość. Wyrzeźbił to coś w tobie, dzięki któremu teraz jesteś kim jesteś. Ty jednak tego nie doceniasz. Wszystko przypisujesz sobie i własnemu ‘genialnemu’ ego. Bardzo się mylisz… Wstydzisz się podejść do swojej własnej babci. Nie chcesz już recytować dla niej wierszyków przy całej klasie i pani wychowawczyni. Gubisz drogę do jej małego mieszkanka na przedmieściach. Mieszają ci się cyfry w jej numerze telefonu…
Jednak jednego dnia, jak wszyscy, idziesz po różę i czekoladki. Bo wszyscy idą. Nie masz czasu nawet wyciąć czerwonego serca i nie chcesz napisać czegoś od siebie. Odwalisz honory na babcinym korytarzu, odklepiesz tradycyjną składankę życzeń, ze szczególnym uwzględnieniem ZDROWIA, bo ponoć to jest najważniejsze. Gdy wzruszonym głosem zaprosi cię na kawę, zasłonisz się zbliżającą się maturą, choć i ona mało ciebie obchodzi… W pół słowa utniesz rozmowę i uciekniesz z przekonaniem spełnionego obowiązku. No bo przecież dzień babci jest tylko jeden raz w roku.

Czasem jednak porozmawiasz z babcią, usiądziesz. Ona ze szczególnym namaszczeniem wysłucha twoich opowieści. Ty jednak z mniejszą uwagą wsłuchasz się w mowę babci, która przecież ciągle mówi to samo… Coraz słabsza, nic ciekawego się u niej nie dzieje, większość dnia siedzi sama w domu, biodro ciągle doskwiera. Wychodząc, żegnasz się czule, a twoja róża wręczona babci zostaje od tego momentu pieczołowicie pielęgnowana.
Trochę ci żal tego, że ten dzień zdarza się tylko raz. Ciągle usprawiedliwiasz się jednak brakiem czasu. Ale masz świadomość i swego rodzaju satysfakcję, że byłeś, pamiętałeś, odwiedziłeś, pogadałeś.
Dziadków również odwiedzam… na cmentarzu. Nie było mi dane poznać osobiście jednego, a z drugim bawiłem się do dziewiątego roku życia. Róża i czekoladki zamieniły się w znicz i „Zdrowaś Maryjo…” nad grobem. To straszne, ale co zrobić.

Dziś, a właściwie już dzień po studniówce zdałem sobie sprawę z tego, co straciłem. Ceremonialne rozmowy z matką mojego ojca i rzadkie odwiedziny, no chyba, że „ksiądz przyjdzie i trzeba odkurzyć”, nagle zaczęły być drzazgą w oku. Zrozumiałem, że popełniłem błąd, czasem nie doceniając tych małych gestów. Każdy błąd musi się spotkać z karą. Moja jest taka, że teraz i babci zaniosę zapalony znicz i zapłaczę nad trumną. Przy głośnej muzyce, zabawie, śmiechach i świętowaniu jedna z najważniejszych dla mnie osób, nie zwracając na siebie żadnej uwagi, w ciszy- co było do niej podobne, zasnęła.

Dziękuję babciu, że pozwoliłaś mi się bawić w tak ważnym dla mnie dniu. Dziękuję za wszystko, jednocześnie przepraszam…

Pamiętaj, że dzień babci i dziadka to nie jest przymus. To nie żaden obowiązek. Warto zastanowić się nad tym zawczasu. Jeżeli obudzisz się zbyt późno, w ich święto przyniesiesz znicz zamiast ulubionej bombonierki… Przemyśl i przewartościowuj swoje uczucia.

Pozostała tylko czerwona świeża róża w wazonie i laurka z napisem: „Kochanej babci…”

Hoffix

{jcomments on}



Archiwalne