Słońce zza szczytu już wschodzi
Piękno wierchów na nowo się rodzi
Co dzień z porankiem rozkwita
Oczarowanych srebrzystymi turniami wita
Nagie szczyty przelewają łzy
Słoneczny promień na nich płochy
Diamentowa łąka brzaskiem skrzy
Uśpione chaty okrywają śnieżne duchy