Featured

Jak to sobie uświadomię, sam nie mogę w to uwierzyć. Proste teksty, w większości o głupotach tak pokierowały moim życiem, że teraz dzięki swojej pracy jestem w stanie utrzymać małą, ale jednak, rodzinę. Robię to co lubię, niektórzy twierdzą że to coś niesamowitego a to tylko dlatego że nie chcieli mnie we Wspaku i była moda na czarne kozaki.

Mam wspaniałą żonę, malutką córeczkę, oboje mamy pracę, utrzymujemy się sami w Gdańsku a jutro wylatujemy na miesiąc do Stanów. Brzmi jakbyśmy byli bogaci, ale to nieprawda. Mamy 20 letni samochód, mieszkamy na strychu z przeciekającymi oknami. Kiedy żona wróci do pracy połowa mojej pensji pójdzie na opiekunkę do dziecka. Jak pomyślę ile mam lat to z jednej strony ogarnia mnie pusty śmiech – bo ciągle jestem gówniarzem, z drugiej myślę, że skoro tyle się u mnie dzieje teraz to w wieku 30 lat chyba zostanę noblistą. I o tym chciałem wam opowiedzieć…

Kiedy przychodziłem do LO byłem wściekły. Nie chciałem tej szkoły, miałem inne plany, które nie wypaliły. Czytałem, że ktoś chciałby wrócić do was na tydzień. Nie ma takiej siły we wszechświecie, która by mnie do tego przymusiła. To co teraz powiem, jest niewychowawcze i nie na miejscu, ale szkoła dla mnie to najgorszy okres w życiu i straszne marnotrawstwo czasu. Bardzo lubiłem swoich nauczycieli, kilku z nich stworzyło mnie, tym kim jestem teraz. Ale codzienny autobus do szkoły, czy wiatr czy deszcz stanie w ścisku, z kanapkami w plecaku, spacer koło malowniczego posterunku policji i godziny spędzone w ławkach. Jak o tym myślę chce mi się płakać. Ile to trwało! Ile lat! Ale trzeba to przejść, każdy musi. Skończyłem szkołę i jestem szczęśliwy – już nigdy nie będę miał chemii, czy to nie piękne?

Poszedłem na studia – rozczarowałem się. Liczyłem, że porozmawiamy o literaturze, że będę czytał wspaniałe książki i dyskutował o nich w gronie inteligentnych ludzi. Oszczędzę wam epitetów, ale tak nie było.

Zawsze chciałem być nauczycielem – nie mogłem. Okazało się, że moja specjalizacja nie pozwoli mi uczyć w szkole bo nie ukończę kursu pedagogiki. Żeby go zrobić po studiach musiałbym dołożyć kolejne 2 lata. Domyślacie się po tym co pisałem o liceum, że nie był to szczyt moich marzeń. Chciałem żyć! Licencjat napisałem w 13 dni i był śmieszny – nagrobki zwierzęce w literaturze polskiej XVIII wieku. Martwe konie, psy, ptaki – takie klimaty. (To tylko dowód, że licencjat, magisterka, matura do niczego nie są potrzebne, ale trzeba je mieć).

Musiałem odbyć praktyki w jakiejś dziennikarskiej redakcji. Ciągle coś musiałem, ale trudno,praktyki trzeba mieć . W czasie kiedy poszukiwałem wspomnianej wyżej redakcji próbowałem znaleźć pracę, która nie będzie kolidowała ze studiami. Umówiłem się na rozmowę w KFC. Rozmowa kwalifikacyjna raczej mi nie poszła, bo okazało się że mam brodę i długie włosy, które to włosy mogą wpadać do kurczaków a to ponoć źle. Nie chcieli mnie w KFC więc poszedłem do TVP. Tak się złożyło, że następnego dnia odezwali się w sprawie praktyk.

Pierwszego dnia pojechałem na II nieoficjalne mistrzostwa polski szybowców. Nie wiedziałem jak się trzyma mikrofon, o montażu, efektach, białej i wielu innych sprawach nie wspomnę. Materiał został wyemitowany. Dopiero potem okazało się że praktykanci nie mogą czytać na antenie. Byłem tam z inną praktykantką, która pracowała w TVP 3 miesiące, ciekawy jestem co się z nią teraz dzieje.

W życiu trzeba robić rzeczy. Ja staram się robić je szybko, żeby nie marnować czasu. Jestem szczęśliwy. Jestem redaktorem Panoramy, kiedyś będę nauczycielem i nie mam zamiaru robić pedagogiki. Popracuję jeszcze kilka lat w telewizji i będę mógł wykładać na jakiejś uczelni jako praktyk. Robię swoje i każdy dzień jest lepszy od poprzedniego, dlatego cofać się do liceum… (myślę, że tak wygląda piekło. Ciągle musisz i ciągle stoisz w miejscu). Cały czas się rozwijam, przynajmniej próbuję, ale kierunek mojego rozwoju wyznaczył wspak. Tutaj zaczynałem, dzięki niemu potrafię opisać to co widzę i czuję, dzięki niemu jestem dziennikarzem. Wspak pomógł mi przejść okres buntu – nawet nie wiecie ile tekstów nie zostało opublikowanych. I dlatego nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody na zamknięcie wspaka. Za dużo emocji, myśli, pracy w to włożyłem, razem włożyliśmy. Nie pozwolę spartaczyć czegoś co zaważyło nad moim życiem. Bierzcie się do roboty, znajdźcie pomysł na Wspaka, zróbcie z niego coś wartego czytania bo jak próbuję wam wytłumaczyć to nie są głupoty i może w przyszłości będziecie z tego czerpać korzyści.

Archiwalne