"Pomyśl, zanim zrobisz" - mówili. Może po prostu nic nie robić? - mówili. Jednak paradoksalnie stwierdzam, że to właśnie myślenie dziś szkodzi najbardziej. A Ci, którzy najwięcej mówią, najmniej robią. Udają kogoś, kim tak naprawdę nie są. Wymagają rzeczy niemożliwych, chcą wiele od innych, a sami od siebie nic nie dają.
Słoneczny poranek, co prawda koniec weekendu majowego, ale to nic. Na szczęście uczniowie naszej szkoły zapewnili nam wolny kolejny tydzień. Po co mamy niepotrzebnie siedzieć w szkole i jeszcze im przeszkadzać. Huki, wrzaski, lepiej zostawić ich w spokoju, niech się skupią i ładnie napiszą tę maturkę. Aaaa, wracając do tego pięknego ranka. Wchodzę do kościoła i ustawiam się do spowiedzi. Stoję i cierpliwie czekam w półkilometrowej kolejce, aż w końcu powoli zbliżam się... jednak niepokoi
mnie pewna starsza pani powoli posuwająca się w moja stronę. Może na coś czeka? Tak, bez wątpienia. Ta pani po prostu chce się wepchnąć na moje miejsce. Ach, gdyby jeszcze zapytała, czy może. Przecież bez problemu bym tej pani ustąpiła. Ale nie, po co, lepiej udawać, że się nie widzi długiej na pół kościoła kolejki. A najlepsze w tej sytuacji jest to, że owa osoba uważa się za prawdziwego katolika...
Podobnie jest ze starszymi paniami. Te panie dużo mówią, wiele wymagają, a co od siebie dają? "O jeny ta jego fryzura...za naszych czasów..", "Ale ta spódniczka to chyba za krótka młoda damo" (to nic, że sięga za kolana). Można też nieco subtelniej podejść do sprawy np: " Czy przypadkiem nie jest Ci zimno w tej sukience? ( z naciskiem na "SUKIENCE"), "A taka fryzura to teraz modna?" (z naciskiem na "modna" i "fryzura"). Bywają też przenikliwe spojrzenia na jakąś część Twojej garderoby ( z nadzieją, że oczywiście mimo lata i wakacji wrócisz się do domu i przyodziejesz coś NIECO hmm "dłuższego"). Polecam polary, różnego rodzaju swetry, a najlepiej kombinezony na spotkania rodzinne.
Dużo chcą i mówią, a co same robią? No właśnie. Doceniamy człowieka, wtedy, kiedy ten nam pomaga. Mam wrażenie, że starsze pokolenie nie lubi młodzieży, jest do niej wrogo nastawiona na podstawie głupich stereotypów. Doceniamy kogoś dopiero wtedy, gdy znajdując się w sytuacji bez wyjścia ktoś wyciąga do nas pomocną dłoń. Wtedy "ta młodzież" jest najlepsza! Szkoda, że tak jest. Najpierw daj coś od siebie, naucz, wytłumacz, a potem dopiero wymagaj i osądzaj.