Zaloguj

Zaloguj

    Pamiętaj mnie     Zarejestruj się  

Naprawdę ciężko pisze się artykuł wiedząc, że to już zaraz koniec.
Palce przestają poruszać się na klawiaturze z tą 1239688 166179870240910 2085550769 nszybkością i zwinnością, co dotychczas. Słowa nie chcą układać się w normalne zdania, tylko stanowią strzępki chaotycznych, burzliwych myśli. To trudne, cholernie trudne rozstawać się z miejscem, w którym spędziłam 3 lata. 
Rozstawać się z ludźmi, z którymi przeżyłam tyle wspaniałych, niezapomnianych chwil. Rozstawać się.

Przychodząc do tej szkoły obawiałam się wszystkiego – jaka będzie moja klasa, czy wychowawca będzie w porządku, czy dam sobie radę. Zastanawiałam się, czy dokonałam dobrego wyboru. Patrząc na te wszystkie pytania i wątpliwości z perspektywy czasu, mogę stwierdzić, że wybrałam właściwie. Naprawdę. Mimo wielu przykrych i smutnych chwil, skomplikowanych relacji w klasie, oraz niesprawiedliwości i kłótni. Przetrwałam to wszystko
i wychodzę z tej szkoły silniejsza, z większym bagażem doświadczeń. Nie ukrywam, że bywały momenty, gdy wprost nienawidziłam tego liceum, niektórych nauczycieli i innych, ale wtedy
po prostu miałam dosyć wszystkiego. I wydaję mi się, że każdego dopadły tutaj takie chwile słabości i gniewu. Jednakże wszystkie wydarzenia mające tu miejsce, które sprawiły, że uśmiechałam się, śmiałam do łez i po prostu byłam szczęśliwa spychają powyższe
mankamenty na dalszy, dalszy plan.
Gdybym tutaj nie przyszła, nie poznałabym trzech naprawdę świetnych dziewczyn, które są teraz moimi przyjaciółkami. Nie poznałabym mojej Miłości, która wpadła na mnie zupełnie przypadkowo podczas lekcji wf-u. Nie poznałabym wielu ciekawych i zabawnych osób. Nie poznałabym przede wszystkim siebie.
Przez ten 3 letni okres musiałam dokonywać wielu wyborów, wdawać się z mnóstwo dyskusji, czy stanąć twarzą w twarz z problemami różnego rodzaju. Czasami podejmowałam złe decyzje
i wypowiadałam złe słowa, których skutki odczuwam do dziś. Ale cieszę się, że zrobiłam też właściwe, dobre kroki, które czegoś mnie nauczyły i sprawiły, że jestem lepszym człowiekiem.

Jeżeli chodzi o moją klasę, to nie ukrywam, że będzie mi ciężko się z nimi rozstać. Nie powiem, że byliśmy niczym wspaniała, kochająca się „mała rodzinka”, bo to nieprawda. Przeszliśmy przez morze spin, ostrych słów i napiętych atmosfer, które momentami można było kroić nożem … Byliśmy chyba najbardziej chaotyczną, niezgraną i nienormalną grupą, ale wiecie co? Nie przeszkadza mi to i nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z tymi ludźmi. Nawet im za to dziękuje. Bo jak wspomniałam wyżej – zawiązałam w tym gronie mocne, przyjacielskie więzi oraz przeżyłam wiele śmiesznych, zabawnych i pięknych momentów. I wychodzę z tej klasy mając ze wszystkimi normalne, dobre, bądź lepsze relacje, bo po co palić za sobą mosty? Po co rozstawać z  kimś w kłótni i niezgodzie? Niektórzy mówią - „i tak się już z nim/nią nie zobaczę”, ale przecież nigdy nie wiadomo, jak potoczy się nasze dalsze życie i czy aby na pewno nie spotkamy tych osób, no nie?
Tak więc, mimo wszystko – będzie mi ich brakowało.

I oczywiście, On – nauczyciel, którego zapamiętam do końca życia. Pan Zbigniew jest niewątpliwie człowiekiem szalonym, energicznym i cholernie specyficznym! Na pierwszych lekcjach języka polskiego nie wiedziałam kompletnie, gdzie mam patrzeć, co notować i jak odpowiadać, bo Pan był po prostu WSZĘDZIE – biegał, gestykulował, coś przewracał, coś pokazywał, coś pisał. Gdy minęło trochę czasu, uświadomiłam sobie jakie mam braki w tym przedmiocie i jak bardzo muszę się przykładać, żeby podołać oczekiwaniom mojego wychowawcy. I za to dziękuję mu z całego serca, bo kończę profil humanistyczny  z głową pełną wiedzy dotyczącej pisarzy, literatury, poezji, kultury, itd. Naprawdę mało jest nauczycieli, którzy z pasją i sercem opowiadają o swoim przedmiocie. Mało jest nauczycieli, którzy walczą o każdego ze swoich uczniów, by choć trochę go zainteresować i przekazać coś cennego, wartościowego. Pan Babiarczyk do samego końca, nawet wtedy, kiedy naprawdę przesadzaliśmy z naszym niestosownym zachowaniem, starał się douczyć nas jeszcze bardziej. I mimo Jego charakteru, zabarwionego nutką narcyzmu, złośliwości i wrednych żarcików, nie da się Pana nie lubić i nie zapamiętać.

Starałam się przelać w ten artykuł wszystko to, co teraz odczuwam – smutek, żal i tęsknotę. Wiem, że jutro wyleję potok łez podczas zakończenia, bo naprawdę jest mi przykro żegnać się z tym miejscem. Żegnać się z moją dziwną, ale na swój sposób świetną klasą i wspaniałym wychowawcą. Dziękuje im za każdym moment, zarówno ten zły jak i dobry i wiem, że zapamiętam ich do końca życia.

Czegoś takiego się nie zapomina.

{jcomments on}


0

Inne artykuły z tej kategorii

Maturo! Niesprawiedliwości twoja! 10 Mar 2016

Polonez na puckim rynku 15 Lis 2015

Męczące przypominanie 19 Paź 2015

Kameralnie 07 Paź 2015

Ojciec Grzegorz 05 Paź 2015

Zaproszenie na spektakl 03 Paź 2015

- Wszystkie z tej kategorii -