1017276 335369233264156 1607905239 n1017276 335369233264156 1607905239 nNo tak, nadszedł styczeń. Już za moment będzie luty, marzec …i co? MAJ. Ten nieszczęsny maj – miesiąc ciężkiej pracy, niedających spokoju nerwów, życiowych egzaminów, przemyśleń i refleksji. I to właśnie tym ostatnim chciałabym poświęcić dzisiejszy artykuł, ponieważ coś czuję, że wielu z was, szczególnie maturzystów, już teraz przeżywa natłok myśli dotyczących swojej niedalekiej przyszłości.

 

Myślę, że wiodącym tematem naszych ostatnich rozważań są studia. Jaki kierunek wybrać? Co będzie dla mnie najlepszą opcją? Czy opłaca się to studiować? Jaką uczelnie wybrać? Uniwersytet Gdański czy Akademię Morską? Mnóstwo pytań, a jakże mało odpowiedzi … Jeszcze niedawno myśleliśmy, że mamy sporo czasu na zastanawianie się nad takimi sprawami, a teraz? Zostały TYLKO 4 miesiące! 

Jeżeli chodzi o sam aspekt wyboru studiów, to jest to dość ciężki proces. Możemy kierować się opinią starszych znajomych, rodziców, telewizji, nauczycieli czy studentów, którzy na różnych forach internetowych opisują studiowany przez nich kierunek. Jednakże uważam, że pod uwagę powinniśmy wziąć nie to, co mówią inni, ale to, co sami czujemy, co lubimy, w czym jesteśmy dobrzy. Wiem, że brzmi to dość banalnie, ale pomyślcie sami – jaka będzie przyjemność, korzyść, radość z trzyletniego uczenia się czegoś, czego naprawdę nie lubicie i co jest sprzeczne z wami samymi? To tak jakby dać malarzowi nie pędzel, a młotek, gwoździe i drewniane deski, mówiąc, aby coś zbudował. Bez sensu.

Ostatnio zdecydowałam, co naprawdę chciałabym studiować. Odrzuciłam na bok zdania: „po tym nie ma pracy”, „to głupie”, „i co dalej?” i zaczęłam patrzeć na siebie – na swoje marzenia, plany, pasje i po prostu robienie tego, co naprawdę sprawia mi radość. To, że ktoś uważa, iż dany kierunek jest bezsensowny, z nijaką przyszłościową wizją, to tylko jego stwierdzenie, którego przecież nie muszę popierać ani akceptować. Wszystko zależy ode mnie – od moich ambicji, determinacji, wytrwałości i ciężkiej pracy. To ja zapracuję sobie na sukces i wymarzoną posadę, nie ktoś inny. Najśmieszniejsze jest to, że najwięcej do powiedzenia mają osoby, które usłyszały jakąś stereotypową uwagę na temat danego kierunku i posyłają ją dalej, bo przecież „tak się powszechnie uważa”. To jakiś absurd. Nie można rezygnować ze swoich pragnień, tylko dlatego, że panuję jakiś pospolity przesąd, który w gruncie rzeczy daleko odbiega od prawdy. Weźmy na przykład studentów różnego rodzaju filologii. Twierdzi się, że po tym można być tylko nauczycielem danego języka, co jest tylko namiastką możliwości, jakie oferują te studia. Duży wybór specjalizacji ( takich jak: edytorstwo, krytyka literacka, komunikologia, logopedia, retoryka stosowana, lingwistyka kulturowa, nauczanie języka jako obcego, itd. itp. ) umożliwia naprawdę ciekawe perspektywy zatrudnienia. Dlatego drażniące są docinki, które czasami podcinają skrzydła i zniechęcają przyszłych studentów do wyboru ich upragnionego kierunku.

Mam cichą nadzieję, że to, co napisałam wyżej jakoś do was dotrze. Że odrzucicie w kąt te wszystkie stereotypowe wzmianki, złośliwe docinki, czy po prostu powszechnie panujące opinie o konkretnych studiach i wybierzecie coś, z czego będziecie zadowoleni. Coś, co sprawi, że nie będziecie żałować dokonanego wyboru i będziecie po prostu szczęśliwi, że studiujecie coś, co naprawdę lubicie. 

Aren Steph


Dodaj komentarz
Dodając komentarz, zezwalasz na przetwarzanie danych osobowych. W każdej chwili możesz poprosić Administratora o usunięcie komentarza/komentarzy.

5
+5
Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto