Uwaga debiut na Wspaku

Na samym początku chciałbym zaznaczyć, że wszystkie moje artykuły bedą pełniły rolę perspektywy. Za ich pomocą będę chciał pokazać wszystko to, co dzieje się dookoła mnie (a także wewnątrz mnie) tylko i wyłącznie z mojego punktu widzenia. Nie muszę chyba tłumaczyć, że taka sytuacja może prowadzić do nieporozumienia między mną a wami; uważam jednak, że w ten sposób będę w stanie oddać najwięcej siebie i najefektywniej opisać to, co chcę. Zacznijmy więc myślą. 

 

Uśmiech jest bardzo ważną rzeczą w codziennym życiu. Badania mówią, że minuta szczerego uśmiechu to 45 minut późniejszego rozluźnienia. Można więc stwierdzić, że powiedzenie "śmiech to zdrowie" jest prawdziwe. 

Ja jednak postrzegam uśmiech jako coś więcej niż jeden z wielu elementów mowy ciała, komunikacji niewerbalnej, czy też wspomnianego 45-minutowego uzdrowiciela. Uśmiecham się bardzo często, ale to wcale nie oznacza, że bez przerwy jest mi wesoło. Uśmiech jest bowiem czymś, co moim zdaniem zmienia świat wokół nas i sprawia, że ludzie postrzegają nas inaczej.
Myślę, że gdybym przez następny tydzień postarał się uśmiechać jak najczęściej i najdłużej potrafię - to sporo osób zwróciłoby na to uwagę i oceniło mój nastrój jako bardzo dobry, pozytywny i optymistyczny. A tym czasem mogłoby być przecież zupełnie inaczej.

Zwracam na to uwagę, ponieważ nie zawsze jest tak, że uśmiech sprawia, że ludzie dookoła nas też mają ochotę się uśmiechać. Uśmiech nie zawsze sprawia (celowe powtórzenie, pyk), że wszyscy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - zapominają o troskach i chcą się śmiać razem z nami. Przeważnie jest całkowicie odwrotnie. Kiedy mam tzw. "doła" i nie mam ochoty na nic poza posłuchaniem muzyki i posiedzeniem w samotności, a wszyscy wokół mnie zdają się być najszczęśliwszymi ludźmi na Ziemi - to mi wcale nie jest lepiej. Wcale nie mam ochoty się uśmiechać i cieszyć razem z nimi. 

Dlatego właśnie uśmiech bardzo rzadko znika z mojej twarzy (paradoks, pyk). Chcę, by ludzie widzieli, że mi też jest dobrze i też mam mnóstwo powodów do szczęścia. Jeśli mam być szczery - to tak faktycznie jest. Nie należę raczej do osób, które mogłyby się użalać nad swoim życiem. Rzekłbym więcej! Często jest tak, że to ja wyróżniam się dobrym samopoczuciem i radością ducha w gronie moich rówieśników. Cóż, takie przynajmniej odnoszę wrażenie, bo w sumie nie jestem w stanie ocenić, czy ludzie wokół mnie są smutni, czy po prostu nie lubią się uśmiechać i eksponować swej radości. Swoją drogą serdecznie polecam przebywanie z takimi ludźmi. Łatwo się dowartościować. 

Cały ten artykuł jest pełen paradoksów i niespójności, ale czy tak właśnie nie wyglądają nasze myśli? No, moje na pewno.

Gdybym jednak miał zamknąć i podsumować ten nieszczęsny wywód, to musiałbym się przyznać, że uważam, iż ludzie powinni się częściej uśmiechać. Nawet wbrew sobie, nawet kiedy nie mają na to ochoty. Może być przecież tak, że w pewnym momencie człowiekowi wydaje się, że jest nieszczęśliwy i nic nie ma sensu, by po 10 minutach stwierdzić, że jednak tak nie jest (taaaak, to właśnie o to mi chodziło!). Po co więc marnować te 10 minut swojego cennego życia na smutek? Uśmiechajmy się ludzie, błagam was. Nawet, jeśli kogoś to będzie denerwować, to prędzej czy później - dobry nastrój mu się udzieli. Tak przynajmniej myślę.

Duffy

 


36
+35
1
Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto