Na pierwszy ogień, jako podstawa spodka, idzie eksperyment - tekst Piotra Roguckiego "Archipelagi" . Co ciekawego wynieśli z niego autorzy, jak różniły się ich wrażenia, a co wy w nim znajdujecie. To odpowiedzi, które znajdziecie w dalszej części tekstu. Zapraszam, zajrzyjcie w zmąconą wodę wypełnionego po brzegi naczynka.
Archipelagi urodzajnych dni
Niezniekształcone gwałtownością spraw
Zrównoważony, jednorodny byt
Poczucie smaku, nasycenie barw
Myśli okiełznałem czule
Żądze wystroiłem w treść
Strach zawstydził się i uległ
Ciszy,której ton przepełnia dzień
Więc nasycam się dniem
Nasycam się dniem.
W odległych miastach katastrofy chceń
Samotne głowy uzbrojone w żal
A wokół mnie jak nigdy moc i sens
A wokół mnie i we mnie samym ład.
Widzę odpowiedzi, wszystkie!
Wszystkie zapytania znam!
Dawniej obciążony wstydem
Dzisiaj rozprzestrzeniam się na wiatr.
I rozrzucam na wiatr
Rozrzucam na wiatr
Nim w obraz doprawdy nad wyraz spójny
Przedrze sie lęk odejmując mu treści.
Nie mogę cię odnaleźć i nie mogę utulić
Bezwiednie porzuciwszy materię.
Siła, co nagle wstrzymuje gest
W bezradności nieprzeniknionej
W roztargnieniu na śmierć
Zapomniałem,że ja...
Ile już lat pochłaniałem treść
Lecz po drugiej stronie...
Oto,dlaczego nie dotrze do ciebie mój znak.
Nie ma szans
Nie ma jak
Nie ma jak
Nie zapomnij o mnie.
xyz :Znany tekst, ale w sumie nie miałam okazji się nad nim głębiej zastanowić.Nie będę go jednak "rozbierała" na części. W moim odczuciu tekst jest smutny. Tak jakby historia o dwóch światach, gdzie w jednym on, a w drugim ona. Za dużo ich dzieli by mogli być razem...I to boli ...
To taka pierwsza refleksja... z marszu...
Ekhart :Utwór melancholijny,ale optymistyczny. Można z Niego wywnioskować, że jest podsumowaniem całej historii. Bohater utworu wraca do przeszłości, spogląda wstecz na swoje dotychczasowe życie. Muzyka może nie wskazuje na optymizm, ale słowa jak najbardziej ukazują, że bohater jest zadowolony z życia; jak sam mówi - "Nasycam się dniem".
Świetne zakończenie płyty. Koniec a zarazem początek pewnego etapu, początek czegoś nowego.
Szczególną uwagę w tym utworze przykuwa bass, utwór w linii melodycznej nie ma konkrtenego zakończenia, w ten sposób Piotek pozostawił nam wolną ręke (mały szept na ostatnim akordzie);]
nbi :Ten tekst jest dla mnie o wchodzeniu w dorosłość. Mały chłopiec dorasta, wierzy, że może wszystko, wiatr jest mu żaglem, nic nie jest go w stanie zatrzymać przed dojściem do celu. Później jednak spotyka coś, co go zatrzymuje, co odbiera mu uśmiech. Tym czymś jest miłość, nieosiągalna miłość.
Neret : Tak, piosnka w sam raz na walentynki. Nie wiem jak powinna wyglądać i czego się spodziewasz po mojej wypowiedzi, ale spróbuję.
Osobiście nawet zapewnienia autora o jego wewnętrznej harmonii: "Myśli okiełznałem czule [...]" nie napawają mnie pozytywnymi uczuciami. Myślę, że "ład wokół" śpiewającego pana niszczy brak. Lęk z Jej - jego Jej braku. Dlatego twierdzę, że to piosenka na walentynki jak znalazł.
Lęk autora bierze się z zupełnej bezsilności wobec niemożności ubrania tego co czuje w słowa:
("Ile już lat pochłaniałem treść
Lecz po drugiej stronie...
Oto,dlaczego nie dotrze do ciebie mój znak"
- mimo wewnętrznego spokoju, o jakim zapewnia na początku. Wątpliwego ale zawsze...
(Tekst pochodzi z albumu "Hipertrofia", dlatego autorzy zwracali uwagę na muzyczny aspekt tekstu)
Liczę, że "Spodek.." spotka się z ciepłym przyjęciem. Proszę o wyrozumiałość, ze swej strony dołożę starań, aby następne wydania nie były wtórne i zachęcały ciekawymi propozycjami.
Duke