Featured

Czyli jak najlepiej spędzić wakacje w tym roku. Polecamy nasze morze. A może nie? A gdyby tak w tym roku w góry? Bo może morze to nie najlepszy pomysł? Ale czy jest niedobry? Czyli o "polskim" słów kilka.

 Czasem mam wrażenie, że lepiej mówimy w obcym języku niż po polsku. Niby jesteśmy w Polsce, ale jednak tak nie do końca. Coraz częściej słyszymy zapożyczenia na przykład z angielskiego. Bo po co powiedzieć "przepraszam" jak "sorry" jest krótsze? Albo dlaczego krzyknąć "O mój Boże" jak można "Oh my God". To przecież takie cool! Aaa i właśnie! Właśnie? A może powinnam powiedzieć "exactly"? Takie zwroty nie są popularne tylko wśród młodzieży. Często słyszę jaki nasi rodzice czy nawet nauczyciele mówią "luknij na to", zamiast "spójrz". Może w ogóle nie mówmy po polsku, skoro inne języki są takie super.

Tak samo jest z błędami. Ortograficzne, stylistyczne, składniowe... Z jednej strony, co mnie interesuje jak ktoś mówi. Z drugiej? To w końcu ja muszę słuchać, że dziewczyna gdzieś poszedła i tak długo szła, że światła wyłonczyć zapomniała. I jeszcze
kolega " Poszłem i sobie kupiłem takiego super tableta". Aż mnie szlak trafia jak słyszę w "cudzysłowiu", "wyłonczyłam" albo "poszłem". Tak "trochu"to niepoprawnie.

Są jeszcze tacy, którzy znakomicie posługują się  językiem polskim, a najlepiej to radzą sobie z interpunkcją. Wystarczy im jedno, krótkie słowo na pięć liter, zaczynające się na "k", które zastępuje wszystkie znaki! Czy to przecinek, czy kropka, a nawet wykrzyknik! Znak zapytania w sumie też znakomicie pasuje...

Mniej rażące są błędy, których nie musimy słuchać, ale niestety możemy przeczytać. Gżegżółka- faktycznie trudne słowo. Zanim wyślę ten artykuł to pewnie sprawdzę jego poprawność jeszcze pięć razy. Wiedziałam, że są wyrazy, których zapisanie może stanowić problem, ale żeby w słowie "przyjaźnić" zrobić 3 błędy, a "w ogóle" (wogle, wogule) nabierało nowego znaczenia? Ciekawe.

Polski język, trudny język. Poprostu brak słuw...

Archiwalne