Pływając w internetowych recenzjach, wreszcie natrafiłam na serial zahaczający o moje gusta. Mowa o serialu Aftermath, który swoją popularność zawdzięcza temu, że wyemitowano go w popularnej stacji telewizyjnej oraz temu, że po prostu jest przerażąjąco kiepski. To wyjaśnia zagadkę, dlaczego zakończono jego emisję już po pierwszym sezonie. Mimo to dzielnie wpisałam w wyszukiwarkę ten intrygujący tytuł. Przyznam się, że naprawdę byłam ciekawa, jaka porażka się za tym kryje, ale uznajmy, że powodem do obejrzenia go była nieznana nam wizja końca świata. Dla zachęty przytoczę jeszcze komentarz z forum: ten serial sam w sobie jest końcem świata.

 3 minuta filmu

Już po trzech minutach seansu zastanawia mnie jedna rzecz. Jakim cudem w tak krótkim czasie w radiu wymieniono wszystkie możliwe kataklizmy? Bohater wraca do domu autem i słyszy: "Tornada, niszczące fale tsunami, trzęsienia ziemi, jesiotry pożerające dzieci..." Moim zdaniem, jesiotry wcinajające dzieci i tak wyrządziły mniej szkód w filmie niż gra aktorska.

3 minuta i 30 sekund

Główny bohater dalej słucha radia, gdzie akurat jest mowa o epidemii choroby, która wywołuje agresję i inne takie. W tle mija dwóch facetów ubranych w różowe sukienki, dzierżących wielgachne karabiny maszynowe. Apokalipsy czas start?

5 minuta

Kadry są naprawdę irytujące, a szczególnie ruchy kamery. To, że na dworze jest burza, a wszyscy domownicy siedzą w domu, nie oznacza, że kamera musi się wczuwać i kiwać w ślad gałęzi za oknem. Zresztą burza przyniosła ze sobą wiele zdechłych ryb i rozrzuciła je w jednym miejscu przy domu. Główny bohater Josh odważył się jedynie na krótki komentarz: słonowodne ryby, ach to przesłanie biblijne.

Gdy rodzinę odwiedza nieznajomy, wpuszczają go, by zjeść wspólny posiłek. Nagle ten rzuca się na nich i prawie zabija żonę Josha, ta krzyczy, by podać jej Biblię, ale syn ją uprzedza i strzela do obcego. Po tym wszystkim matka wyrusza w samotną podróż, by zawiadomić szeryfa o morderstwie face to face, bo telefony przestały istnieć. Josh jakoś nie ma nic do tego i uspokaja dzieci mówiąc: Była w siłach powietrznych, nic jej nie będzie. Nie wiedziałam, że to wystarczy, by stawić czoła wszelkim kataklizmom.

Po powrocie z komisariatu wszystko tylko się pogorszyło. Na zewnątrz jest pełno potworów, węży i tornad, za to nasz bohater Josh dzielnie pracuje przy biurku nad papierami. Dzień jak co dzień. Rozmawiając z żoną o poprzednich wydarzeniach, dochodzą do wniosku, że ludzie tylko powariowali. Każdy powód, by postrzelać jest dobry. Postanawiają zagłębić się w Biblii i mitologii. "Świat się rozpada, a my jesteśmy razem", powiedziała to matka, która pojechała SAMA bez powodu na komisariat, teoretycznie by donieść na swojego syna...

15 minuta

W międzyczasie mój tata wszedł do pokoju.Chciałam mu pokazać kawałek mojej pracy, ale stwierdził, że nie chce kłopotów i wyszedł. Tak się złożyło, że córka głównego bohatera odleciała. Dosłownie! Jakiś potwór wywlekł ją z domu i odleciał z nią w stronę wschodzącego słońca. Na szczęście jej brat zanotował, że poleciała w kierunku północno-wschodnim. Natępnie po krótkiej rozpaczy rodziny z efektem slowmotion, ruszli do kampera, wzięli mapy i pojechali w ślad swojej córeczki Brihanny. W międzyczasie zajechali na stację paliw, gdzie miły pan z kiepem w buzi, zatankował im auto i umył im szyby dziwną, czerwoną substancją, którą potem rozprowadził ściętą, ludzką głową, tak jakby to była gąbka. Za naszą rodzinką aż się kurzyło. Niestety, papieros spadł mężczyźnie do baniaka z benzyną, przez co stacja obróciła się w popiół. Po tych wydarzeniach młodsza córka wpadła w histerię. Niezbyt empatyczna matka, z uśmiechem na twarzy powiedziała coś w stylu, że wszystko będzie OK. Teraz rodzi się pytanie, czy matka również zachorowała i postradała zmysły, czy może to wciąż wina gry aktorskiej.

30 minuta  

Zaginiona Brihanna budzi się w lesie, zabija potwora, nabijając go na gałąź jak na pal i idzie w kierunku drogi. Chciałabym wspomnieć, że ma zaledwie 15 lat. Dostaje sms od mamy o treści: "Spotkajmy się w Yakimie, kocham, Mama". Chyba nie muszę tego komentować. Następnie Brihanna zatrzymuje radiowóz, gdzie dwaj stróże prawa, wymachując bronią, mówią, że policjanci to twoi najlepsi przyjaciele. Mimo to wsiada do nich i jest zadowolona z darmowej podwózki. O dziwo nie zauważyła, że z bagażnika auta wystaje zakrwawiona ręka. No cóż, nie zagląda się darowanemu koniowi w zęby. Podczas gdy jeden ze stróży wychodzi i zaczyna oddawać mocz tuż obok dziewczynki, nawiązują przemiły dialog o Paryżu. Po drugiej stronie miasteczka rodzinka napotyka kolejnych nieznajomych i po krótkiej wymianie ognia postanawiają sobie zaparzyć kawę. Tymczasem Brihanna wdała się w strzelaninę, w której zginęli policjanci. Teraz ma nowych kumpli z gangu motocyklistów, bo jakimś cudem uznali, że uratowała im tyłki. Dziewczyna to wykorzystuje i dostaje podwózkę do Yakimy. Dziwię się, że nie zadzwoniła jeszcze do kogoś z rodziny. Pewnie uważa, tak jak i reszta, że w pojedynkę da sobie lepiej radę.

35 minuta

Josh z familią robią rodzinny biwak i oglądają spadające gwiazdy. Zaczynają cytować Biblię i przypominają sobie o zaginionej córce, ale tylko na chwilę, bo znów zaczynają snuć teorie o demonach. Minęło trochę czasu, a nasi bohaterowie docierają do Yakimy, która jest w pewnym sensie strefą dla ocalałych. Stacjonuje tu wojsko, które skutecznie eliminuje zarażonych, strzelając na lewo i prawo, magicznie omijając cywili. Brihanna dociera do miasta, ale od drugiej strony. Mimo to wszyscy zaczynają świętować, nie dostrzegając ogromnego meteoru, który uderza idealnie w centrum miasta. Wszędzie wybucha ogień. Teraz sceneria wygląda jakby bohaterowie znajdowali się pośrodku płonących lasów równikowych. Nawet matka mimo uśmiechu wygląda na załamaną. Odcinek zakończony jest lotem z widoku ptaka nad ognistym kanionem i muzyczką rodem wyjętą jakbyś oczekiwał na połączenie w jakiejś infolinii. Moim skromnym zdaniem, seria wręcz ocieka amatorszczyzną i niedorzecznością. Reakcje emocjonalne rodziny i chaos ich decyzji stawia ich wszytskich w takiej samej kategorii wiekowej. Mimo to właśnie ta głupota i misz masz mnie przyciągnął. Na koniec mam krótką i trafną anegdotkę. Ten serial jest jak zespół Ich Troje, niby wszyscy obśmiewają, a każdy ogląda.

Komentarze   
-1 # Martyna 2020-02-28 18:53
Przez cały czas jak czytałam tę recenzję miałam uśmiech na twarzy,zaintrygowała mnie ona do sprawdzenia owego serialu. Fabuła wydaje się tak dziwna że aż kusi by obejrzeć przynajmniej ten jeden odcinek. Dziękuję za ten artykuł. :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
Dodaj komentarz
Dodając komentarz, zezwalasz na przetwarzanie danych osobowych. W każdej chwili możesz poprosić Administratora o usunięcie komentarza/komentarzy.

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zaloguj się na swoje konto